Historie poboczne

W miarę rozwoju opowieści staje się klarowne, że kluczem zarówno do przeszłości bohaterów, jak i ich dalszych losów są właśnie samodzielne historie poboczne rozgrywające się w każdym z odcinków miniserialu. Jego bohaterzy różnymi nitkami nawiązują do życia głównych bohaterów i w ten sposób naprowadzają nas na właściwy trop. Trzeba jednak zaznaczyć, że są zawsze historie niejako alternatywne, stojące w kontrze do tego, o czym opowiada główna historia. Jakby autorka wymyślając fabułę wątku głównego, zapisała w kompie jej różne wersje i ten materiał, który odrzuciła przy tworzeniu wersji ostatecznej, wykorzystała potem w historiach subsydialnych.

Wina i przebaczenie

Frieda i David, z tyłu Emilia i Alexander Richthofen

Bohaterzy tej historii to świeżo co rozbita rodzina Richthofen oraz detektyw Helena Hartmann. Alexander Richthofen to samotny, troskliwy i opiekuńczy ojciec dwójki dzieci, z zawodu nauczyciel. Jego była żona – Frieda Richthofen to kobieta od zawsze zapatrzona tylko w swoje ambicje, karierę zawodową i nieinteresująca się swoimi dziećmi, a jedynie stawiająca im wysokie wymagania. Dzieci Alexandra i Friedy to nieśmiały 17-letni David, który marzy o tym, żeby się zakochać i przeżyć wakacyjną miłość oraz 10-letnia Emilia – dziewczyna z mutyzmem, która rok wcześniej wpadła pod samochód. Z kolei detektyw Helena Hartmann jest to młoda, niezależna kobieta, która do tej pory nie miała do czynienia z dziećmi i są one dla niej zjawiskiem niemal z kosmosu. Po czym, przez wymuszony kontakt z tymi dziećmi, z racji zadania operacyjnego, którego się podjęła, budzą się u Heleny uczucia macierzyńskie. Alexander Richthofen, który przywiózł córkę do ośrodka hipoterapeutycznego Leitnera, mając nadzieję, że terapia ta wyleczy ją z mutyzmu, zatrzymuje się wraz z dziećmi w Leitnerhof. Frieda Richthofen wraz z detektyw Heleną Hartmann najmuje się na wolontariat w Hubers Alp.

Sytuacja, że nawet ciężki wypadek córki nie spowodował zmiany postępowania Friedy i zaangażowania się jej ani czasowego, ani emocjonalnego w chorobę dziecka, doprowadziła ostatecznie, tego od lat samotnego ojca, do podjęcia decyzji o rozwiązaniu małżeństwa. Dzieci w sądzie opowiedziały się za ojcem – to z nim zdecydowały się pozostać. Frieda nie chcąc się z tym pogodzić, wynajęła prywatną detektyw, żeby ta zgromadziła przeciw jej byłemu mężowi dowody na to, że podburzył dzieci przeciwko niej, w efekcie czego ona przegrała opiekę nad nimi w sądzie. Frieda ma też nadzieję, że Helena odkryje, dlaczego jej córka po ostatniej z szeregu operacji, które przeszła po wypadu, nagle przestała mówić. Helena w miarę jak zbliża się do dzieci oraz ich ojca odkrywa, że stan rzeczy ma się inaczej, jak przedstawiła jej to zleceniodawczyni. Ojciec nie utrudnia dzieciom kontaktu z matką, to one same nie życzą go sobie z nią mieć. David i Emila odrzuciły matkę, bo ona się nimi nigdy nie interesowała. Mutyzm zaś Emilii jest reakcją na bezduszną postawę matki wobec jej cierpienia. Dziecko wobec okrucieństwa własnej matki dosłownie oniemiało. Pobyt w Hubers Alp, rozmowa z synem, byłym mężem i gorzkie słowa, które od nich słyszy, sprawiają, że Frieda dokonuje obrachunku z samą sobą – chce odbudować kontakt z dziećmi w przyszłości. Robi pierwszy krok i zaprasza oboje na wakacje, obiecując jednocześnie, że wtedy będzie tylko dla nich. Doceniając magię miejsca, które ją odmieniło, Frieda postanawia wrócić na jesieni do Hubers Alp.

Frieda & Helena

Nitki, które nas naprowadzają na to, że historia rodziny Richthofen dotyczy Sebastiana:

1) wypadek Emilii – Peter zginął pod kołami samochodu Lorenza;

2) odblokowanie się uczuć ojcowskich u Sebastiana po narodzinach najmłodszego syna;

3) wiek obojga dzieci Friedy i Alexandra Richthofenów: David – 17 lat i Emilia – 10 lat; kiedy przyszedł na świat Peter, to jego starsi bracia mieli odpowiednio: Georg – 17 lat, a Florian – 10 lat;

Ta mini historia jest przede wszystkim kluczem do znalezienia odpowiedzi na nurtujące widza pytanie: co sprawiło, że około 40-letni Sebastian, nagle po narodzinach trzeciego syna, odkrył w sobie uczucia ojcowskie. Przecież nie fakt, że Peter urodził się z zespołem Dawna! Skoro narodziny dwóch zdrowych synów nie wywołały tej erupcji ojcowskich uczuć, to z pewnością nie doszłoby do niej po narodzinach syna z upośledzeniem. Logika sama podpowiada, że ten fakt sprawiłby, że ten nieczuły ojciec dwóch zdrowych synów bardziej by się jeszcze dystansował w kontaktach i emocjonalnie do syna z upośledzeniem niż do pozostałych dwóch synów. Więc może przyczyny nie należy szukać w Sebastianie, tylko gdzie indziej?

Rozłóżmy więc to wszystko na części pierwsze i odpowiedzmy, kto tu jest kim. W rodzinie Leitnerów odpowiednikiem Alexandra Richthofena tego czułego, odpowiedzialnego i nadopiekuńczego ojca jest oczywiście żona Sebastiana – Sofia[1]. Sebastian to w tym czasie wypisz wymaluj Frieda Richthofen, człowiek skoncentrowany tylko na pracy i robieniu pieniędzy – zarządzaniu zajazdem i pracy w nim. Jak to zarządzanie wyglądało to mamy obraz w sposobie zarządzania Floriana, który niczego od tamtej pory nie zmienił. Jedyna różnica to taka, że wtedy Sebastian obchodził się bez komputera – nie było elektronicznego bookowania i check – in/out gości; nie istniała stadnina, a w kuchni rządziła Sofia, a nie jej syn. Tak jak i dziś, tak i wówczas zajazd funkcjonował głównie dzięki sile roboczej rodziny.

Sebastian

Wróćmy do samego Sebastiana i narodzin super taty. Dla Leitnera bycie ojcem sprowadzało się do wyznaczania zadań chłopcom przy śniadaniu oraz egzekucji wyników przy kolacji, po czym zapadał sprawiedliwy wyrok: pochwała, nagroda ewentualnie nagana, kara. Chłopcy nie mieli żadnych więzi emocjonalnych z ojcem. To matka ich wychowywała, to ona rozwiązywała ich małe i duże problemy, reagowała na ich potrzeby. Krótko mówiąc, była to samotna matka, która miała na głowie rodzinę i jeszcze ciężko pracowała fizycznie w zajeździe (kuchnia). Ale w historii Richthofenów postacią nawiązującą do Sebastiana jest też druga kobieta – Helena Hartmann, która przez wymuszony kontakt z dziećmi odkryła w sobie uczucia macierzyńskie. I tu jest ta podpowiedź, jak doszło do tego uwolnienia się zablokowanych uczuć ojcowskich u Sebastiana – właśnie przez wymuszony okolicznościami kontakt z dziećmi, tu w szczególności z noworodkiem. Sebastian musiał zająć się dziećmi, bo matka nie mogła, a on jak zawsze autorytarnie zdecydował, że nikomu obcemu tego nie powierzy. Biedny nie był, choć skąpy, jak to typowy Szwab, którego nb. reprezentuje w tej historii – pracowity, uparty, zawzięty, mściwy i skąpy. I choć nie palił się do pieluch (do tej pory ich na oczy nie widział), to wolał sam się zając synem, niż zatrudnić niańkę.  Znaczy, że Sebastian wstydził się choroby żony, a w konsekwencji samej żony. Problem miał być rozwiązany w ramach rodziny. Więcej, nikt z zewnątrz nie miał prawa wiedzieć, co się u nich dzieje. Żeby odpowiedzieć, co stało się Sofii Leitner, trzeba sobie zadać pytanie, co czuła ta zaharowana, samotna matka, kiedy dobiegając 40 ki odkryła, że jest w ciąży. Cieszyła się? Też! Ona była załamana. Więcej, jedynej nadziei, wyjścia z sytuacji upatrywała pewnie w poronieniu. Stąd palec boży – dziecko z upośledzeniem, bo karma działa tu bez ustanku. Ona przez całą ciążę zadawała sobie tylko jedno pytanie: „jak ja sobie dam radę?” A więc doła miała przez cały okres ciąży, do tego ciężka fizyczna praca, 40 – tka na karku, więc pewnie i trudny poród – wszystko to już wystarczyłoby, żeby po urodzeniu nawet zdrowego dziecka dopadła ją depresja poporodowa. Jednak, gdy dowiedziała się, że dziecko jest z zespołem Dawna, to Sofia nie zadała sobie już pytania: „jak ja dam sobie radę?”, tylko stwierdziła: „nie dam rady!” i nastąpił krach, załamanie. Z całymi tego konsekwencjami. Ciężka depresja, a więc myśli samobójcze, może nawet próby odebrania sobie życia, psychotropy – 30 lat do tyłu wiadome jakie: dające w czapę, czyli otumaniające, zwykle uzależniające, co zaś daje obraz wyjścia z choroby. Sebastian wrócił do domu z noworodkiem i matką, która niezdolna była opiekować się dzieckiem i sama jeszcze wymagała opieki. Decyzja Sebastiana, żeby odizolować chorą żonę od świata, spowodowała, że sam musiał zająć się dzieckiem. I ten właśnie wymuszony kontakt z noworodkiem wywołał erupcję uczuć ojcowskich u Sebastiana, a nie fakt, że dziecko było upośledzone. Ta okoliczność wpływała jedynie na stopień zaangażowania się ojca w zajmowanie się synem oraz oczywiście później na usprawiedliwianie siebie przed światem i samym sobą, dlaczego mu tyle czasu poświęca.  Sebastian nagle odkrył w sobie uczucia, o których istnienie się nie podejrzewał. Zajmowanie się dzieckiem nie tylko nie sprawiało mu trudu i nieprzyjemności, ale przeciwnie dawało niesłychanie dużo zadowolenia i radości, jak nic innego, co do tej pory robił w życiu. I dalej było jak z przysłowiowym efektem kuli śnieżnej – on tego kontaktu łaknął coraz więcej i więcej. A fakt, że syn był upośledzony, powodowało, że angażował się coraz więcej, przez co też i bardziej się jeszcze do niego przywiązywał. Także okoliczność, że nie zajmował się wcześniej dwoma starszymi synami, paradoksalnie wpływała na stopień zaangażowania się w zajmowanie się Peterem. To była teraz strata, którą chciał sobie Sebastian powetować przy najmłodszym synu. Z tego odblokowania się uczuć ojcowskich u Sebastiana skorzystali także jego pozostali synowie, bo na nich też otworzył się uczuciami. Oczywiście stosownie do wieku – siedemnastoletni Georg to już na dużo się nie załapał. Pech. Czterdziestoletni Sebastian odkrył niespodziewanie dla samego siebie, do czego sama natura go stworzyła – do zajmowania się dziećmi, tylko los wepchnął go w inne zajęcie – w zajazd. Od tej pory praca w zajeździe stała się po prostu przykrym obowiązkiem. On tylko patrzył, żeby Georg wreszcie pokończył szkoły, żeby się tego obowiązku pozbyć. I to zniecierpliwienie było obustronne. To, że 25-letni Georg jeszcze nie był szefem zajazdu, wynikało prawdopodobnie tylko z okoliczności, że miał poślizg na drodze edukacji – przez przeciążenie obowiązkami i ogromny stres nie potrafił się uczyć, w efekcie klasa maturalna do powtórki.  Peter został przez los dotknięty upośledzeniem nie dlatego, żeby ojciec go pokochał, ale żeby bracia go nie znienawidzili, że dostał więcej uczuć od ojca, niż oni dostali. Jego upośledzenie było tak naprawdę łaską od losu, tym co miało go chronić, żeby, jak dorośnie, zazdrośni bracia nie sprzedali go na targu, jak zrobili to bracia biblijnego Józefa. Aczkolwiek relacje Floriana z Peterem były jednak naznaczone zazdrością. Trudno, żeby było inaczej. Florian był wtedy dziewięcioletnim – dziesięcioletnim dzieckiem i Peter był dla niego konkurencją w uczuciach u taty.  Georg już nie oczekiwał tego, co jeszcze Flori od ojca. Za późno. Poza tym wkrótce wyjechał z domu na studia i działała zasada: co z oczu, to i z serca. Nie bez wpływu na uczucia braci był też fakt, że w tym pierwszym okresie życia Petera to Georg był drugi po ojcu do zajmowania się bratem. Stąd też przywiązanie Georga i Floriana było inne do Petera. Florian więcej z nim przebywał, ale też był długo zazdrosny o każdą czułość ojca i czas poświęcony przezeń jego młodszemu bratu. Georg zazdrosny o Petera nie był. On jest zazdrosny o Floriana. Widać to po samym stosunku braci do winy Lorenza i samego Lorenza. U Floriana jest to na zasadzie solidarności z cierpieniem ojca – empatia w stosunku do ojca. U Georga, który ma złamane relacje z ojcem (zranione uczucia synowskie), nie ma tej zależności. Śmierć brata to jest jego strata i uczucia ojca nie mają tu nic do rzeczy. Są obojętne. Nie ma co ukrywać, Georg gardzi Lorenzem – przecież po pijanemu rozjechał dziecko z upośledzeniem, które było jak ta czysta kartka, wiernym odbiciem ręki Boga na ziemi. I niestety, dopóki sam coś okropnego nie zrobi (w domyśle coś w wyniku czego ucierpi dziecko), to jego stosunek do Hubera się nie zmieni. 

Brak wynajęcia pomocy do opieki nad dzieckiem i chorą żoną miało oczywiście bardzo poważne konsekwencje i dla samej chorej – wydłużało proces zdrowotny, jak i dla chłopców – spadły na nich obowiązki domowe, plus opieka nad chorą matką i bratem. Może jeszcze kuchnia na Georga. Bardzo możliwe. W dodatku byli pozbawieni wsparcia psychicznego od kogokolwiek, bo ta, która do tej pory ich wspierała, sama teraz wymagała wsparcia i pomocy. A ojciec? Cóż, super tata dopiero raczkował. A zakaz ojca, co do wizyt w domu oraz rozmawiania o chorobie matki poza domem, skutkował u chłopców izolacją i samotnością. Sebastian przywiózł do domu synom matkę, której po prostu ci nie poznawali, co jest istotne szczególnie w przypadku dziesięcioletniego Floriego. Bo jak Georg rozumiał, tak Florian – nie rozumiał, co jest grane z mamą.  I to było to, co dla niego okazało się tym złem samym w sobie. Ta zaburzona komunikacja emocjonalna z matką, która w naturalny sposób do tej pory reagowała na wszystkie jego potrzeby, a teraz przestała. Flori po prostu nie rozumiał, dlaczego matka nie odpowiada, dlaczego jest zimna, obojętna, no właśnie okrutna dla niego, gdy on jej potrzebuje. I to oczywiście prowadziło do odpowiednich u dziecka reakcji – najpierw prośby, potem błagania, następnie płacz, bezradność, wreszcie złość, wrogość aż po agresję w stosunku do matki. Flori prawdopodobnie dochodził już do momentu, gdy zaczynał matkę poszarpywać, kuksańce jej wymierzać. Chłopcy byli związani emocjonalnie z matką, a więc współodczuwali jej stan. Co zrozumiałe podejmowali kroki, żeby ją z tego stanu smutku, otępienia i odrętwienia wyrwać. I tu znowu, o ile brak odpowiedzi ze strony matki na ich wysiłki w przypadku Georga, który właśnie rozumiał, był stres, poczucie bezradności, frustracja, agresja, jednak bez ukierunkowania osobowego (nie było kogo obwiniać), to w przypadku Floriego, który właśnie nie rozumiał – odpowiedzią było zagubienie. To rozchwianie emocjonalne Floriego, raz skutkowało poczuciem winy – coś zrobiłem nie tak, a co za tym idzie niepewnością, niezdecydowaniem, czy to, co robię, jest właściwe (zawsze działało, a teraz przestało), skoro mama nie reaguje jak do tej pory, a raz złością i w końcowej fazie agresją, i to agresją ukierunkowaną – w stosunku do matki.  A że trwało to długo i bez przerwy, to i narastały negatywne emocje w chłopakach. I one musiały znaleźć ujście. W przypadku Georga (generalnie w trudnym okresie dorastania), który z racji wieku był drugą osobą po ojcu do opieki nad matką i bratem (Sebastian nie mógł zajmować się 24 godziny na dobę żoną i dzieckiem, przecież był jeszcze zajazd i nie wszystko mógł zlecić osobom z zewnątrz) to był po prostu stale narastający stres, wewnętrzny gniew, frustracja, rozładowywana w prostych aktach agresji – czymś rzucić, coś zdemolować, jakaś bójka w szkole itp. I taka forma radzenia sobie ze stresem została w nim do dziś. Gorzej, że skala tamtego stresu, jego natężenie oraz długotrwałość (miesiące) spowodowały w końcu załamanie układu stresowego i trwałe obniżenie progu stresowego. Pokłosiem tego jest jego wybuchowy i agresywny charakter. Georg nie radzi sobie ze stresem już na bardzo niskim poziomie, stąd te jego wybuchy agresji są zupełnie nieadekwatne do sytuacji.  Byle problem i walenie głową w mur. No, jak tu nie przyznać racji Marie – głupek. Duży temperament wcale nie musi przejawiać się agresywnością człowieka, może mieć wiele innych ujść. Osoby obdarzone wielkim temperamentem to są ludzie często ogromnej pasji, a biorąc pod uwagę bardzo, bardzo zdecydowany charakter Georga, logiczny umysł (to jest taki zero – jeden facet) i jego upór, to miał szansę we wszystkim zajść wysoko. Niestety, nieumiejętność radzenia sobie ze stresem wszystko niweczy. Nie bez powodu siedzi w tej kuchni u brata od 20 lat, choć dawno powinno go tam nie być, biorąc pod uwagę, jak wyglądają jego relacje z ojcem i bratem.  Ot, wysokie góry nie dla niego.  Florian, który jako dziecko mniej był obciążony ogólnie obowiązkami, a już szczególnie związanymi z opieką nad matką i bratem – on był od prostych czynności (przynieść, wynieść, pozamiatać), wiele tych złych emocji rozładowywał jeszcze w zabawie, sporcie.  I to mu pozostało do dziś, jak jest stres, to Florian rozładowuje napięcie w sporcie. I to sporcie najlepiej niebezpiecznym. Florian, w przeciwieństwie do Georga, ma podwyższony próg stresu – potrzeba silnych wrażeń, inaczej nuda, zero reakcji.  O takich ludziach mówimy, że są nieustraszeni, bo ze względu na wysoką odporność na stres i potrzebę dostarczania sobie stałej porcji adrenaliny są w naturalny sposób predysponowani do wykonywania niebezpiecznych zawodów. Niestety Florian to typowy Hamlet – człowiek niezdecydowany, podporządkowany i zależny, za którego inni muszą podejmować decyzje.  I to niezdecydowanie u niego to jest ten skutek długotrwałego rozchwiania emocjonalnego u tego wtedy dziesięciolatka.  Niebezpieczne zawody wymagają szybkich i pewnych decyzji. Florian mógł marzyć o wysokich górach, ale one też nie dla niego.  Tak więc u   Floriana szkody poszły w innym kierunku. W dodatku jest jeszcze coś, o co na razie Florian sam się nie podejrzewa.  Efektem jego kontaktu w wieku dziecięcym z matką chorą na depresję jest to, że jest on zdolny do użycia przemocy w stosunku do kobiety i to w każdej formie. Florian w sytuacji silnego wzburzenia w stosunku do kobiety, kiedy odtworzy mu się stan emocjonalny tego dziesięcioletniego Floriego, który w reakcji na okrucieństwo matki (on wtedy tak tę zimną obojętność matki odbierał) zaczynał już ją okładać piąstkami i poszarpywać, jest zdolny użyć agresji wobec kobiety. Szczególnie że ze względu na podwyższony próg stresu Floriana silne wrażenia niejako nakręcają. A jeśli na to silne wzburzenie nałoży się jeszcze hmm. … napięcie seksualne, to także – przemocy seksualnej. Skoro mężczyzna redukuje sobie emocje do zera (resetuje) poprzez seks, to nie trudno się domyślić, jaką formę on przybierze, gdy te emocje są wyłącznie negatywne – żołnierz na froncie. Jeden i drugi Leitner nie wie jeszcze, do czego jest zdolny w silnym zburzeniu. Ale to przecież tylko kwestia czasu, jak ten niechciany scenariusz się zrealizuje dla obu braci. Pociechą u Floriana jest tu jego rozchwianie, ten hamletowski charakter sprawiający, że wszystko, co robi, to robi niezdecydowanie – efekt: sam się na czas zatrzyma. Georga ze względu na bardzo zdecydowany i zacięty charakter (jest decyzja i on rusza z kopyta do przodu jak maszyna na pełnych obrotach), w akcie agresji może powstrzymać tylko ktoś z zewnątrz, sam się zatrzymać nie da rady.

Depresja matki dotyka w skutkach także jej dzieci. Zawsze. A negatywne skutki są odwrotnie proporcjonalne do wieku dziecka. Im młodsze dziecko, tym szkody większe i bardziej nieodwracane. Jest już udowodnione medycznie, że skutki oddziaływania depresji matki w czasie ciąży na dziecko są gorsze od palenia papierosów i picia alkoholu.  Noworodek, którym zajmuje się matka w stanie depresji, od początku ma zakłócony proces rozwoju emocjonalnego – wszystko jest odwrócone u matki, więc emocje rozwijają się w sposób patologiczny u dziecka od samego początku.

Odniesieniem do depresji poporodowej Sofii Leitner będzie tu depresja u Marie. Choć na innym podłożu i już bez tych skutków negatywnych, co tamta przyniosła. Teraz wszyscy będą mądrzejsi.

Korowody miłosne

Druga część odnosi się do Lorenza – odsłania jego przeszłość. Już z samej rachuby wynika, że chodzi tu o Lorenza Hubera: pierwsza część – Sebastian; trzecia – bracia – Leitners, a czwarta – siostry Hubers.  Historia poboczna Korowodów miłosnych opowiada między innymi o zdradzie – romansie za plecami małżonków, który doprowadził do upadku dwa od dawna nieudane małżeństwa oraz o matce, która nie broniła swojego syna przed przemocą ojca alkoholika. W tle jest choroba serca dziecka i poświęcenie się matki dla syna (studia medyczne). I to z tych między innymi elementów, oczywiście odpowiednio odwróconych, należy zbudować odpowiedź, co skrywa za sobą przeszłość Lorenza.

U głównych bohaterów obserwujemy przede wszystkim mocny zwrot w ich wzajemnych relacjach. Sebastian publicznie – na oczach tłumu gości zgromadzonych w tradycyjnym namiocie w Viehscheid – stawia piwo przed swoim od dwóch dekad osobistym wrogiem – Lorenzem. Z kolei Marie i Georg, po publicznej kłótni niespodziewanie po Viehscheid, lądują razem na siane w stodole. Wybuch nagłej namiętności między dotychczasowymi antagonistami nie przeradza się jednak w romans. Marie starannie unika Georga. Podczas Viehscheid Mirjam oświadcza Georgowi, że poznała francuskiego hotelarza i ma zamiar zamieszkać z nim w południowej Francji. Georg nie zgadza się na wyjazd córki za granicę.  Rodzice Lei rozpoczynają spór o opiekę nad nią. Lisa szybko angażuje się w konflikt po stronie Mirjam. Georg kontaktuje się z Marie, żeby ta przekonała siostrę do wycofania się z reprezentowania Mirjam jako prawnik. Marie, choć od początku jest przeciwna decyzji Lisy, tak w rozmowie z Georgiem lojalnie staje po stronie siostry. Georg uznaje, że wszystko wraca na dawne tory pomiędzy nim – Alles wie immer! Po ingerencji Marie i Floriana, Lisa ostatecznie wycofuje się z roli adwokata Mirjam.

Viehscheid – Lorenz

Po odkryciu intrygi Karin z zatrzymanym listem między Lisą i Florianem odżywają dawne, a od lat tłumione, uczucia. Zgodne do tej pory małżeństwo Floriana i Karin wchodzi w kryzys – Florian dystansuje się do żony. Młodszy z braci Leitnerów po raz pierwszy odkrywa inną twarz, jak zawsze tylko miłego i dobrze kontrolującego swoje emocje mężczyzny. Konfrontacja z Karin w sprawie zatrzymanego listu to już przejaw agresji, na razie tylko psychicznej, ale zarazem i zapowiedz tego, do czego jest zdolny posunąć się Florian w stosunku do kobiety we wstanie silnego wzburzenia. Kiedy Florian zarzuca Karin, że nie miała prawa za niego podejmować decyzji, to nie krzyczy na nią, to nawet trudno opisać jako wrzask, on ryczy po niej, budząc autentyczne przerażenie. W kolejnym odcinku, w scenie z Lisą przed lokalem Marschal` a, kiedy Florian chwyta Lisę za ramię i ona mu się gwałtownie wyszarpuje, to Leitner pokazuje już długie łapy. Apogeum tamtego wzburzenia jest oczywiście późniejsza scena z sypialni. Także to unikanie ojca przez Milę, po tym jak oświadczyła rodzicom, że podejmuje studia w Monachium, sugeruje, że córka nie chce rozmawiać z ojcem, bo wie z góry, jak ta rozmowa będzie przebiegać – próba wzięcia pod but! Florian powoli odsłania się nam twarz typowego macho, który siłą wymusza u kobiety podporządkowanie się swojej woli.

Przygoda Marie z Georgiem na sianie owocuje ciążą. Marie jest ewidentnie rozdarta. Przeglądając statystyczne prognozy dla kobiet w jej wieku i ich szanse na zajście w ciążę (1%), 45-letnia Marie uświadamia sobie, że to może być ostatnia szansa dla niej na zostanie matką. Po tym, jak Lisa zarzuca siostrze, że jej dziecko doprowadzi do kolejnej wojny pomiędzy rodzinami, Marie decyduje się na aborcję. Ostatecznie jednak uczucia macierzyńskie biorą górę nad obawami o to, co dalej i Marie się wycofuje z decyzji o przerwaniu ciąży.

Daheim in den Bergen (2/2) - Das Erste | programm.ARD.de
Marie & Georg
Matthi Faust als 'Florian Leiter' in "Daheim in den Bergen ...
Florian & Lisa

Zanim zmierzę się z przeszłością Lorenza to jedno naprowadzające pytanie: dlaczego jedna z córek Lorenza – Lisa jest zdecydowaną i odważną kobietą, a druga – Marie jest bierna, strachem podszyta, nie potrafi bez rady i popchnięcia jej do przodu podjąć żadnej trudnej decyzji? Marie odważna jest niestety tylko na rauszu, ewentualnie w publicznych miejscach, gdzie ma tłum za sobą. Te cechy charakteru nie są wrodzone. A przecież wychowały się w tym samym domu, miały razem szczęśliwe dzieciństwo. A może jednak nie od początku? Jeśli coś wpłynęło na deficyty w charakterze Marie, to musiały to być okoliczności, zanim urodziła się Lisa, bo one już nie dotknęły młodszej z córek Huberów. Jak więc wyglądały pierwsze lata małżeństwa Lorenza i co się wydarzyło, że potem było już tylko sielankowo? Czego najbardziej boi się Marie w relacjach rodzinnych, pokazała choćby scena szkółki w szałasie pomiędzy Marie i Georgiem, kiedy Marie wchodząc w rolę nauczycielki, odpytuje Georga z jego ojcowskich kwalifikacji. W pewnym momencie głos Marie zmienia się z mentorskiego na bojaźliwy i prawie że błagalny ton, kiedy chce uzyskać zapewnienie od Georga, że jest w stanie zrobić wszystko, żeby chronić dzieci przed … kłótniami. Znaczy to nic innego, że pierwsze lata życia Marie (do narodzin Lisy) upłynęły jej w atmosferze awantur rodziców. Marie, to typowy przykład DDA – bohatera. W dzieciństwie opiekowała się siostrą i matką, w dorosłym – ojcem.  Zawsze odpowiedzialna, zawsze najlepsza (w szkole pewnie prymuska), bo nauczona, że na pochwałę trzeba sobie zasłużyć; zdolna do poświęceń, z dobrze wykształconym systemem samokontroli (to jak przeżywa to, że straciła raz na rauszu kontrolę nad sobą i musi się do tego przyznać przed najbliższymi), nie żyje własnym życiem, tylko zajmuje się innymi (ojciec, siostra, goście). Jej skłonności do depresji i stanów lękowych to też pokłosie właśnie pijaństwa papy. Marie ma też problem otwarcie wyrażać co czuje – lawiruje, unika jasnych odpowiedzi. No i rządzi nią strach. Wszystko się zgadza. A skoro Marie jest tu wiernym przykładem DDA bohatera, to kłótnie w domu miały podłoże alkoholowe – pijaństwo Lorenza.

Ad rem. W historii pobocznej chorowało dziecko i matka przerwała dla niego studia.  U głównych bohaterów na serce chorowała żona Lorenza. Studia przerwała Marie po śmierci swojej matki, żeby zająć się swoją młodszą siostrą. W historii pobocznej mieliśmy romans ukryty, który doprowadził do rozpadu dwa małżeństwa.  Kto się dopuścił zdrady w historii głównej? Lorenz. Bo to jego przeszłości dotyczy historia poboczna. Huber to taki szczery chłop, co ma wszystko na gębie wypisane. On niczego nie byłby zdolny ukryć i żadnego potajemnego romansu prowadzić za plecami żony. On się nie tylko od razu przyznał do zdrady, ale chciał odejść od żony, której nie kochał i związać z tą kobietą, którą no właśnie kochał, zanim się jeszcze ożenił z Hanną. Tylko dostał kosza. Powiem więcej: on dostał go drugi raz od niej.  Pierwszy raz, zanim się związał z matką Marie i Lisy. Dlaczego? Tu z kolei trzeba szukać odpowiedzi w historii Marie i Lisy. Bo obecne historie dzieci są sznurkiem do tych sprzed lat – historii rodziców. Wątek Lisy, która wyjechała na studia i zostawiła chłopaka, za którego wyszła jej przyjaciółka. Tylko tu idziemy znowu przeciwnym tropem. Nie było żadnego skradzionego listu i podwijania przyjaciółce chłopaka (dlatego przyjaźń się ostała), ani żadnego przymusu w wyjeździe na studia. Ot, Lorenz dostał kosza, bo dziewczyna miała wyższe aspiracje jak bycie żoną pastucha, mieszkaniem wśród obór i dojeniem kóz, więc okazała wzgardę chłopakowi. Margarete [2] wyjechała na uniwersytet tak jak Marie. Jednak Margarete studia ukończyła w przeciwieństwie do Marie – tu niestety choroba matki, śmierć, a potem ucieczka Lisy do Monachium. Po studiach Margarete wróciła do Allgäu i wyszła za mąż za Karla Lienerta [3] – nauczyciela w miejscowej szkole średniej. Sama też zaczęła uczyć w tej szkole, co mąż. Wkrótce jednak okazało się, że dawne uczucia między nią a Lorenzem nie wygasły, nadal ich do siebie ciągnie. No i się stało. U Lorenza odżyły nadzieje, które szybko jednak zostały zgaszone przysłowiowym kubłem zimnej wody na głowę. Usłyszał drwinę, że co wystawi żonę z córką za drzwi?  I może co, ona nauczycielka ma kozy doić? Drugi raz wzgarda. Naiwny był, fakt. Ale też, ile tej pogardy można znieść? Lorenza o bark dumy posądzać nie można – zamknął serce na kłódkę przed Margarete.  Żona mu wybaczyła – no anioł. Bez drwiny. Marie ten ciepły i empatyczny charakter po kimś wzięła, a na pierwszy rzut oka widać, że Lisa to cały papa – impulsywna, popędliwa i szybka w działaniu, do tego stawiająca sprawy otwarcie – takimi, jakie są. Lorenz sam nie mógł pojąć, gdzie on miał oczy wcześniej. I tak narodził się przykładny mąż. Czasem zdrada kończy nieudane małżeństwo, jak to było w historii z drugiej części, a czasem daje nowe otwarcie. I wkrótce bocian uwił sobie gniazdo w Alp – urodziła się Lisa. I przez najbliższe kilkanaście lat nic poza kłopotami z sercem Hanny rodzinę Hubers nie kłopotało. Aż gruchnęła wiadomość, jak grom z jasnego nieba, że Margarete zamordowała swojego męża – tego spokojnego, cichego nauczyciela. Nb., oni zawsze tacy są, to ich pierwsza rysa charakteru na zewnątrz. No, teraz to Lorenz naprawdę sobie gratulował tego drugiego kosza, przecież inaczej to on by teraz leżał zimny. Hanna, która martwiła się o Karin, córkę dawnej przyjaciółki, a przyjaciółkę jej córki Lisy, następnego dnia, nic nikomu nie mówiąc, pojechała do aresztu. Kiedy wróciła wieczorem do domu, to dostała zawału serca i zmarła. Potem jeszcze przez jakiś czas Lorenz dostawał od prawnika matki Karin wezwania na widzenie, ale wszystkie lądowały w koszu. Wreszcie przestały. Pozostał głuchy na wezwania zrozpaczonej kobiety i dostał zapłatę od losu. Nie upłynęło za dużo czasu, jak on sam zasiadł na ławie oskarżonych, po tym jak po pijanemu przejechał swojego chrześniaka Petera. Znowu palec boży. Karma.

Znalezione obrazy dla zapytania: daheim in den bergen"
Lisa & Mirjam
Znalezione obrazy dla zapytania: daheim in den bergen"
Marie & Almuth

Kto był ofiarą przemocy ojca w rodzinie i zerwał kontakt na lata z matką, która się temu nie przeciwstawiała, nie broniła go? Tobias jako nastolatek był katowany przez ojca po pijanemu, a jego matka zaś biernie się temu przyglądała, gdy w historii głównej tą ofiarą przemocy okaże się Karin. Tylko że Karin, w przeciwieństwie do Tobiasa, nie była ofiarą przemocy zwykłej, tylko seksualnej i nie ze strony ojca alkoholika, tylko męża matki, który miał skłonności pedofilskie. Ojciec Tobiasa był człowiekiem agresywnym, alkoholikiem.  Karl Lienert był jego przeciwieństwem, człowiekiem spokojnym, cichym, bez nałogów – przez otoczenie, w tym także swoją żonę, postrzegany, jako ktoś zupełnie nieszkodliwy, niezdolny do użycia przemocy wobec nikogo – muchy by nie skrzywdził! W rodzinie, w środowisku, gdzie pracował, to zbudzał sympatię, czasem nawet trochę współczucie, ze względu na apodyktyczną, władczą i nietolerującą sprzeciwu żonę, która dominowała nad nim zupełnie i podporządkowywała go sobie. To chore zainteresowanie się Karla dorastającą Karin, początkowo (zanim tata nie zaczął łapek do niej wyciągać) miało a charakter wyróżniania, adoracji. Silny pociąg seksualny do przybranej córki wyzwolił w Karlu zmianę dotychczasowej postawy wobec żony – pojawił się sprzeciw, obrona, a nawet ofensywa. Karl nagle zaczął stawać po stronie córki, bronić jej zdania przed matką, wchodzić w konfrontację z żoną. Zniknął pantofel, a pojawił się kogut w domu. Kłótnie małżonków miały świadków – rodzina, sąsiedzi i koledzy z pracy zaczęli zdawać sobie sprawę, że u Lienertów źle się dzieje. I oni wszyscy, oczywiście, potem zeznawali przeciw Margarete. A ona będzie milczała. Wykorzystanie seksualne szło etapami, na zasadzie Mäusen Schritten, gdzie zaufanie, manipulacja, zależność, przywiązanie i miłość dziecka są podstawowymi środkami do osiągnięcia celu przez agresora. Karin nosi w sercu podejrzenie, że działo się to za niemym przyzwoleniem jej matki – udawała, że nic nie widzi. Skutkiem takiego myślenia było to, że latami unikała z matką kontaktu. Tobias po opuszczeniu domu zerwał zupełnie kontakt z obojgiem rodziców. „Na górze niebo, na dole ziemia, a matka zawsze chroni dziecko!”  – wykrzykuje Tobias do Almuth.  Matka Tobiasa była bierna wobec przemocy męża. Margarete była przede wszystkim długo niczego nieświadoma. Karin oczywiście nie była jedyną ofiarą swojego przybranego ojca. O Karlu Lienercie krążyły pewne plotki i niewybredne żarciki w środowisku, gdzie pracował, jednak w odczuciu Margarete – absurdalne i pozbawione podstaw – znała dobrze swojego męża! Karin po gwałcie ucieka z domu i nie chce tam wracać. Kiedy wyznaje matce prawdę, ta reaguje najpierw wyparciem, zaprzeczeniem i oburzeniem. Karin ten brak wiary jej słowom ze strony matki bardzo przeżyła, powstał psychiczny uraz do matki.  Margarete wraca do domu sama, żeby skonfrontować słowa córki z mężem. W czasie drogi powrotnej zaczyna łączyć to, co wyznała jej córka z innymi faktami, co doprowadza w końcu do przyjęcia brutalnej prawdy przez Margarete. Reakcją jest szok, dalszy wzrost wzburzenia aż do stanu amoku (utraty poczytalności), wreszcie odwet w stosunku do męża. Do tego dochodzi amnezja obejmująca nie tylko czyn, ale i fakty, które nie była w stanie przyjąć Margarete świadomość. Kobieta długo nie potrafi odtworzyć ani samego czynu, ani tego, co do niego doprowadziło. Trafia na oddział psychiatryczny. Na procesie Margarete nie zgadza się, żeby jej nieletnia córka zeznawała. Obawia się, że wypłynięcie prawdy na zewnątrz mogłoby zrujnować życie i tak już pokrzywdzonej córce. Konsekwentne milczenie sprawia, że nie ma nawet wsparcia ze strony najbliższej rodziny. Sąd uznaje, że stan psychiczny Margarete był wynikiem czynu – reakcja świadomości, na to czego się dopuściła. Zabiła na zimno, wykorzystując przewagę nad mężem, że spał, kiedy wróciła do domu. Wyrok jest bezlitosny – sąd uznaje, że Margarete jest winna popełnienia morderstwa i zostaje skazana na karę dożywotniego pozbawienie wolności. Matka Karin, w przeciwieństwie do matki Tobiasa, która nie broniła swego syna przed przemocą ojca, chroniła córkę do końca i za wszelką cenę. I żeby córka nie musiała stawać przed sądem i zeznawać, więcej, żeby nawet śladu nie było w aktach sądowych, że jej córka padła ofiarą czynu kazirodczego (w akcie urodzenia Karin była córką Karla Lienerta) wcale nie broniła się w sądzie. Dostała tyle, ile tylko można za morderstwo męża i od 24 lat przebywa za murami. 

Anna & Hannes oraz Tobias & Almuth

                                              

Marie Georg Florian

Co jest bardzo interesujące w historii pobocznej, ze względu na wątek główny i dalsze losy jego bohaterów, to przyczyna, która doprowadziła te dwa małżeństw do ostatecznej klęski. Były nią nakładające się na siebie temperamenty dotychczasowych partnerów. Hannes i Almuth byli parą do szkoły. Oboje mieli bardzo spokojne i zgodne charaktery, nie było pomiędzy żadnych kłótni. Energia związku była niska – żadna ze stron nie dokładała do pieca – co w miarę upływu czasu doprowadziło do wygaszenia wszelkiej namiętności – vide słowa Almuth do Tobiasa, że pod koniec małżeństwa, to ona i Hannes to byli już jak brat i siostra. Anna i Tobias – przeciwnie do pierwszej pary – oboje mieli ostre, wybuchowe charaktery, a w ich związku nieustannie się kotowało. Nierozwiązana jeszcze od czasów dzieciństwa trauma Tobiasa tylko ten kocioł podkręcała.  Zmęczona wybuchowym charakterem Tobiasa, Anna nawiązuje w końcu romans z Hannesem, który swoim spokojnym, flegmatycznym charakterem równoważy jej własny choleryczny charakter. Rozwód wymusza konieczność poznania się nawzajem dzieci z rozbitych małżeństw.  Para Anna i Hannes oraz ich ex Almuth i Tobias decydują się na wspólny wyjazd z dziećmi, podczas urlopu dochodzi do poznania się tych dwóch zdradzonych połówek. Ku swojemu zaskoczeniu pokrzywdzone strony Almuth i Tobias odnajdują wspólny język i pomagają sobie nawzajem w rozwiązaniu własnych problemów. Tobias swoim wojowniczym charakterem podburza wycofaną i zrezygnowaną Almuth do podjęcia walki o siebie – przekonuje ją do podjęcia po latach przerwanych studiów medycznych Z kolei spokojna i łagodna Almuth doprowadza do podjęcia przez Tobiasa próby nawiązania po latach zerwanego kontaktu z matką. Hannes i Anna dochodzą do wniosku, że dzieciom trzeba dać czas na oswojenie się z nową sytuacją i z tego względu odkładają wspólne zamieszkanie. Podczas wspólnej pracy w Alp między Tobiasem i Almuth powoli rozwija się wzajemna sympatia, która przy końcu urlopu przeradza się w uczucie pomiędzy nimi – ofiary zdrady odkrywają w sobie zagubione brakujące połówki.

Viehscheid; stoją: Tobias, Almuth, Hannes, Anna, Mirjam, Marie, Lisa, Florian, Karin; u góry siedzą Georg i Mila

W analogiczny sposób autorka Brigitte Müller dopasowuje do siebie pary bohaterów głównego wątku – na zasadzie wzajemnego równoważnia się ich temperamentów i charakterów (kompensacji). Problemem małżeństwa Georga i Mirjam nie była jedynie zdrada (dziwkarstwo Georga), ale też dwa nakładające się na siebie mocne temperamenty. Gdybyśmy mieli określić pierwszą cechę charakteru, którą powinien wykazywać partner Marie, to odpowiedź brzmiałaby: zdecydowanie! Georg jest zero – jeden.  I odwrotnie, gdyby zbudować portret idealnej partnerki dla Georga, to byłaby to spokojna, rozsądna, empatyczna dyplomatka, która woli, jak się za nią podejmują decyzje. To Marie!  Również pozostałe pary będą łączone na zasadzie wzajemnej kompensacji charakterów.

Jest jeszcze jedna nitka w tej historii pobocznej do głównych bohaterów. Traumatyczne, pełne przemocy dzieciństwo Tobiasa to także ostrzeżenie dla Marie i Georga, żeby kiedyś nie zgotowali oni swojemu synowi podobnego losu, co rodzice Tobiasa. Georg ma wprawdzie barierę przed użyciem przemocy w stosunku do dziecka, do kobiety. Jednak kiedyś ich syn wyrośnie i nie będzie swoim wyglądem przypominał ani dziecka, ani kobiety. Co się stanie, gdy swoim zachowaniem, jak to nastolatkowie, doprowadzi swojego ojca do białej gorączki? Co powstrzyma wówczas Georga przed agresją w stosunku do syna? Skoro on nad nią nie panuje już w sytuacjach o niewielkim natężeniu stresogennym. I jaką postawę przyjmie wobec bitego syna Marie? Będzie bronić syna przed agresją ojca, gdy strach jest u niej, na równie patologicznym poziomie, co u matki Tobiasa?   Marie, że swoim poważnie obniżonym progiem lęku, to matka, która w sytuacji zagrożenia, nawet nieznacznego, nie tylko nie będzie bronić swojego dziecka, ale jeszcze w strachu porzuci dziecko. To matka, która nie zasłoni dziecka sobą, gorzej, ona prędzej zasłoni siebie dzieckiem. Jak właśnie to robiła matka Tobiasa. Żeby do tego jednak nie doszło, to musi się wydarzyć coś, że ta prawda o nich samych zawczasu zostanie przed nimi odsłonięta. Ta demaskacja musi być tak brutalna, że przerażeni sobą Georg i Marie podejmą walkę z tym, co ich niszczy od środka: strachem i brakiem kontroli nad negatywnymi emocjami.

Miłość siostrzana

Ta część oczywiście odnosi się do barci Leitners. Oni jeszcze nie są wspólnikami, ale po śmierci Sebastiana ich relacje będą właśnie tak wyglądały, jak Steffena (kucharz) i Leoni (menedżer). I już teraz widać, że problem będzie ten sam, ktoś kogoś będzie musiał wystawić za drzwi, w przeciwnym razie interes padnie w bardzo krótkim czasie. Z jednej strony historia sióstr Leoni i Leny Assmann sygnalizuje, przed jakim wkrótce problemem staną bracia – jeden ma wizję jak rozwinąć interes, żeby zaczął przynosić właściwe dochody, ale nie ma steru w rękach (Georg), a drugi chce, aby było, jak jest, tj. status quo (jak za taty) i blokuje zmiany, bo to on właśnie jest szefem (Florian). Będzie więc kłótnia.

Znalezione obrazy dla zapytania: daheim in den bergen"
Georg & Steffen
   Lena & Steffen

Z drugiej strony ta historia przepowiada niejako, w jaki sposób problem zostanie ostatecznie rozwiązany – zamiana miejsc przez siostry. Oczywiście nie chodzić tu będzie o zamianę miejsc braci – Florian nie pójdzie do kuchni. Tu zamiana będzie dotyczyć miejsc zamieszkania dokonana przez Karin i Marie, w tym czasie już oficjalnie siostry. A Florian jak zawsze się dostosuje, podporządkuje. Bo taki ma charakter – sam decydować nie potrafi. Nie ma takiej opcji, żeby Georg kiedykolwiek zamieszkał w Alp.  Z przyczyn zasadniczych. Zresztą Marie powinna wreszcie opuścić dom ojca i zacząć budować własne życie, a nie tylko poświęcać się dla innych.

Leoni & Christian

Steffen stwierdza do Leoni (czy raczej do Leny, którą ona udaje), że brak planu to początek końca biznesu.  Muszą pozyskiwać nowych gości, bo inaczej w sytuacji, gdy w pobliżu są trzy inne francuskie restauracje, z czasem odpłyną od nich stali goście. A to wymaga zmian, wyróżnienia się czymś szczególnym w stosunku do konkurencji. A jak to wygląda z zajazdem Leitenhof? Na czym bazuje Florian? Na kliencie indywidualnym, jak sąsiednie domy, zjazdy. To, co gościa ma przyciągnąć to kuchnia brata i ośrodek ojca, no i wiadomo konkurencyjna cena, stąd wszystko w ramach pracy członków rodziny. A więc Florian opiera swój interes na ojcu i bracie. To, co się rzuca w oczy to zupełny brak klienta zbiorowego, imprez. Jego goście szukają wszystkich rozrywek w lokalach w dolinie, bo nawet baru z barmanem nie ma w zajeździe! No kiepsko.  Wizyta starego kumpla Georga, jego zapał i rozmach w planach na pewno dały do myślenia Georgowi.  Zakończył spór o Leę z Mirjam, to teraz przyjdzie czas na refleksje po wizycie kumpla. Florian w przeciągu 20 lat rządzenia zaczął się już czuć nie jak szef Leitnerhof, ale właściciel – sprawa łąk, przekonanie z Karin, że córka ich przejmie kiedyś to wszystko. A przecież są inni spadkobiercy i jak wiemy, to nadal ich przybywa. A i nawet krąg potencjalnych spadkobierców w pierwszej linii zawsze mógłby się poszerzyć. Sebastian to człowiek ciężki (w sensie charakteru), więc tak jak w przypadku Lorenza, żadna kolejna naturalna pociecha nagle nie wyskoczy z kapelusza. Ale już sytuacja, że Sebastian, który tak kocha dzieci, nagle się bardzo przywiąże do jakiejś sieroty, która u niego przebywa na terapii, że postanowi ją przysposobić, wcale nie jest niemożliwa. Teoretycznie. A Florian dzieli już skórę na żywym niedźwiedziu, rozporządza nie swoim. Pierwszy prztyczek od losu już dostał, gdy Mila oświadczyła, że ma inne plany życiowe. Dlatego można się spodziewać, że wkrótce fortuna się wywróci i będzie zmiana menadżera Leitnerhof.

Przebranie miłosne / Cierpienie młodego F.

Ta historia odnosi się w pierwszym rzędzie do sióstr Huber. Tematami głównymi czwartej części jest konfrontacja po latach bohaterów: Frederik & Julia (w historii pobocznej) i Florian & Lisa; Marie & Georg (w fabule głównej) oraz historia dziwnej przyjaźni klaczy z oślicą, co sugeruje wejście na scenę par o odmiennej orientacji seksualnej. Na scenę wchodzi dwóch nowych bohaterów: sympatyczny psychoterapeuta – Jan oraz prawnik Mirjam – Liam Achenbach. Dodatkowo mamy tu jeszcze samotnego dwunastoletniego chłopca, co zaprzyjaźnił się z kurą, one-night stand LiL; oraz ostatnia już aluzja: dwóch osiłków kontra inteligent i rozstrzygnięcie na rzecz inteligencji. 

LiL one-night stand

Rozgryźmy na początek tę akcję Lisy z Liamem. Po co jej to było? Istnieje oczywiście margines kobiet, które szukają tego rodzaju przygód, dla których seks sprowadza się li tylko do fizjologicznej czynności (a ta przygoda miała dokładnie taki charakter – zupełnie bezosobowy): kobiety wyzbyte jakichkolwiek zahamowani moralnych, pozbawione minimum szacunku dla siebie (totalnie zwulgaryzowane), kobiety uzależnione od seksu, kobiety z zaburzeniami psychicznymi (np. borderline, psychoza maniakalno – depresyjna) czy też kobiety, które w swoim zepsuciu i znudzeniu życiem sięgają po wrażenia, które może im dostarczyć półświatek, seks biznes, czy porno biznes.  Ale Lisa?! Czy bohaterkę można pod którąkolwiek z powyższych kategorii podpiąć? Przecież ta akcja Lisy wywraca cały jej obraz do góry nogami u widza – można się podpisać pod słowami bohatera Floriana, który zszokowany stwierdza do Lisy, że ogrania go desperacja na to co widzi! Daheim to nie jest opowieść o żadnych patologicznych osobnikach, nie ma tu też jednej osoby perfidnej, zwyrodniałej, czy doszczętnie zepsutej moralnie. Owszem, niezłe to zoo, ale wszyscy oni to raczej ofiary własnych problemów emocjonalnych, którzy straciwszy nad tymi emocjami kontrolę bardziej, czy mniej pogubili się i poupadali w życiu.

Gdyby spróbować odpowiedzieć w najprostszy sposób, co się w pierwszym rzędzie kryje za one-night stand Lisy to odpowiedzią byłoby, że jej przeszłość – epizod z prostytucją. Cały przebieg zdarzenia – od wyjścia z domu do opuszczenia lokalu jest odtworzeniem sytuacji sprzed lat, gdy łowiła klientów, z tą jednak drobną różnicą, że tym razem nie skasowała honorarium. Lisa wychodzi z domu po południu, do restauracji przyjeżdża o zmroku w jednym celu i opuszcza lokal, nie zabawiwszy tam może nawet pół godziny! Ten znamienny gest wzruszenia ramionami przez Lisę, kiedy Achenbach do niej podszedł – jej naprawdę było wszystko jedno kto to będzie – entliczek pętliczek na kogo wypadnie – bęc. Także całe jej zachowanie przy barze – dwie wódki, krótki flirt wzrokowy, żadnych osobistych informacji – „ścisłe RODOS”. Wreszcie tempo, które sama nadała całej akcji (kapela nie zdążyła dograć jednego numeru) oraz brak jakiejkolwiek reakcji emocjonalnej (nawet minimalnego zmieszania się), kiedy następnego dnia w swoim biurze staje twarzą twarz z facetem, z którym dnia poprzedniego uprawiała seks w toalecie w restauracji, obrazuje dobre doświadczenie w tego typu sytuacjach. No jej siostra to by na jej miejscu pod podłogę się zapadła. Choć Marie, po prostu nigdy by czegoś takiego nie zrobiła. Zanim jeszcze Marie wylądowała na sianie z Georgiem, to w wieczór poprzedzający pierwszą rozprawę o zwrot ich łąk, w tej ich wzajemnej pyskówce, wprost z pogardą zarzuca w oczy Georgowi, że dla niego seks jest tym, czym wizyta w kiblu. Musiałaby widzieć swoją siostrę w akcji … Nie ma wątpliwości, jakby ją oceniła.

Zjawisko seksu bez zobowiązań, promiskuityzmu, choć coraz bardziej akceptowalne społecznie, nie przestaje być jednak w swej istocie czymś negatywnym, skoro prostaczy i uprzedmiotowia kontakty seksualne między ludźmi, pozbawiając seks jednej z jego podstawowych funkcji, jaką jest nawiązywanie i podtrzymywanie relacji emocjonalnych między dwojgiem ludzi. Dobrze, gdy jeszcze takie zachowanie jest tylko ekscesem, ale gdy staje się normą, preferencją, to jest zaburzeniem do leczenia, bo niszczy, deformuje psychikę człowieka. W naszym kodzie kulturowym (poza środowiskami LGBTQ+, gdzie promiskuityzm jest normą) nadal jest przyzwolenie społeczne dla takich zachowań tylko u mężczyzn, już kobieta, za takie zachowanie nawet przez najbardziej liberalnego faceta zostanie oceniona negatywnie, nie mówiąc jak przez inne kobiety.

Spróbujmy więc sobie teraz odpowiedzieć, czym w istocie była ta akcja? Zaspokojeniem potrzeb seksualnych? Dla tej drugiej strony – Achenbacha – tak. On tam przyszedł przede wszystkim dla kapeli – poszaleć na parkiecie (jego strój jawnie na to wskazywał: T- shirt, luźne, szerokie spodnie z wąskimi nogawkami i obniżonym krokiem, nawet kurtka z szerokimi pachami – ubiór, który z założenia nie ma krępować ruchów oraz trampki, żeby nie podjechać na parkiecie), no i być może jeszcze poderwać jakąś „okazję”. Jednak czy dla Lisy?  Ona w Allgäu jest już dobre z pół roku i przez ten czas jakoś nie szukała facetów po barach. Więc to chyba nie jest Lisy problem … Ujawnienie się intrygi Karin sprzed lat poskutkowało dla Lisy, z jednej strony – zerwaniem przyjaźni z Karin, a z drugiej – przyzwoleniem wewnętrznym na to, żeby dać ujście przez lata tłumionym uczuciom i odzyskać Floriana. Nie trwało to długo – już wizyta w domu Karin wszystko zmieniła. Powstała decyzja, żeby do tego jednak nie dopuścić. Przed wyjściem z domu, zszokowanej jej wyglądem Marie, oświadczyła, że ma zamiar definitywnie zakończyć sprawę z Florianem – wymazać jego imię! Ona nie zarwała nieznajomego faceta przy barze, żeby sobie jednorazowo zredukować libido, bo na dłuższą metę nic by jej to nie dało – ani nie zmniejszyło pociągu do Floriana, ani generalnie nie odwróciło uczuć do niego, które właśnie odżyły.  W ten sposób celu, którym miało być natychmiastowe skasowanie uczucia do Floriana, by nie osiągnęła, to nie podlega dyskusji! Sama Lisa przyznała się do Marie, że dawne uczucia wróciły wielką falą. I ona postanowiła tę falę zatrzymać i to zanim jeszcze ona ją przykryje. Już raz się udało, przed laty, kiedy wpadła w stan emocjonalnego oziębienia. To było w czasie, kiedy dorabiała na życie prostytucją. Ona pamięta, że ta sytuacja miała jeden pozytywny aspekt dla niej – to emocjonalne odrętwienie (obrona psychiczna wobec sprowadzenia siebie do roli przedmiotu) spowodowało, że nie czując nic, przestała też tęsknić za chłopakiem, za rodziną. Ten cały one-night stand Lisy (w założeniu pewnie przez nią pierwszy z serii) to była operacja na własnym mózgu, która miała przywrócić w niej stan tego totalnego znieczulenia, w którym znajdowała się, kiedy uprawiała ten proceder, żeby właśnie powstrzymać się przed nieuchronnym, to jest wejściem w romans z Florianem. Ten szybki seks z nieznajomym nie był więc celem, ale środkiem do celu. Lisa jest bardzo zdecydowaną osobą, zdolną do chirurgicznych cięć. I to one-night stand to było to cięcie. Cięcie na żywca. Myślenie, że Florian by się zatrzymał, jest więcej niż naiwne. Florian nawet nie wiedziałby, kiedy zacząłby dryfować pomiędzy żoną a kochanką. I przy jego niemożności dokonania wyboru trwałoby to tak długo, aż obie by go zostawiły. Karin – także, bo choć to typowa nieśmiała szara myszka, to jest jednak zdecydowaną osobą, podobnie jak Lisa.

Lisa łapie „klienta”

Na marginesie, warto odpowiedzieć sobie na pytanie, co by było, gdyby Karin nie przejęła tego listu i oddał go Florianowi. Zagwozdka: uciekać z dziewczyną, czy zostać z papą? Jechać czy zostać? Entliczek pentliczek … Most, a może skała? I być albo nie być – oto jest pytanie? Tego dylematu nie potrafiłby nawet dziś Florian rozwiązać, a co dopiero wtedy. Karin w zasadzie uwolniła go od konieczności podjęcia decyzji, której nie potrafiłby sam dokonać. W dodatku od sporego niebezpieczeństwa, bo gdyby się jednak Florian poważył, na co by się nie poważył, tj. do ucieczki z Lisą, to droga powrotna zostałaby mu odcięta przez samego ojca (w domyśle – jak matce), który by się na niego zamknął. Bo choć Florian jest drugim synem w sercu u papy po Peterze (tak jest i niczyja to wina ani zasługa, kwestia okoliczności), to nie byłoby żadnego zmiłuj, jako że Sebastian to bardzo zawzięty typ. W dodatku Karin dała mu swego rodzaju kotwicę emocjonalną, kiedy urodziła mu córkę. Karin po prostu uratowała Floriana przed jakimś tam wykolejeniem się, czy jeszcze nawet czymś gorszym, tj. desperackim krokiem w przepaść. A tym zatrzymaniem listu to skrzywdziła wyłącznie siebie samą – pokłosiem tego była niepewność co do uczuć męża, strach przed ujawnieniem się prawdy. Ceną okazała się również zerwana przyjaźń z Lisą.

Wróćmy do Lisy. To, co zrobiła, to było naprawdę odważne – postanowiła się doprowadzić do post traumatyzacji (odtworzyć stan emocjonalny sprzed lat), byle nie dopuścić do zrobienia czegoś, co w jej odczuciu byłoby nie do akceptacji moralnej dla niej samej. Problem, że tę akcję Lisa przeprowadziła w typowy dla siebie bezmyślny sposób – w miejscowym lokalu (w domyśle, gdzie kelner, barman, ochroniarz, sprzątacza w toalecie, to wszystko są miejscowi!) i z miejscowym mężczyzną.  No, to i skutki pierwsze miała już następnego dnia, kiedy otworzyła drzwi swojego biura – One-Night-Stand się zmaterializował jako przeciwnik sądowy. I oczywiście nie odbyło się bez aluzji: Lisa: „kawy?”, w odpowiedzi, na co Achenbach: „już zostałem … obsłużony”, z wyartykułowaniem przez pauzę słowa „obsłużony”. Selber schuld. A przecież będą i inne konsekwencje, o których ostrzegała ją Marie – ploty. I ona chce zdobyć sobie klientelę jako adwokat!  Taką drogą to chyba rzeczywiście w tym extra job.

Niezamierzonym efektem tej akcji było to przypadkowe opadnięcie przysłowiowej kurtyny – konfrontacja po latach pomiędzy Lisą a Florianem – śmierć Romea i Juli. A skoro Romeo umarł, więc nie ma już sensu „łowić” przez Lisę kolejnych „klientów”przy barach aż syndrom sztokholmski zadziałałby w całej krasie. W dalszej zaś konsekwencji zamienia przez Lisę rycerza na rozpustnika. To oczywiście ironia. Szczególnie biorąc pod uwagę, do czego po tej konfrontacji prawie że nie doszło w sypialni KiF Leitnerów. Georg i Liam to obaj dziwkarze. Achenbach traktuje przedmiotowo swoje partnerki, ale za ich przyzwoleniem, w dodatku te, co mu są zupełnie obojętne pod każdym względem. Georg przejmuje się nawet, czy pijaną nie wykorzystał. A świętoszek Flori do ślubnejpo żołniersku. Także ładny rycerz na końcu wylazł z Floriana. Prawdziwy Romeo! Ale tu nikt nie jest tym, którym wydaje się na pierwszy rzut oka.

Spór o Leę, co dalej z Mirjam?

Po co właściwie ten spór o Leę, skoro kończy się wszystko status quo? Przecież nie chodziło autorce o to, żeby jeszcze raz dokopać bohaterce, która dostała niezasłużenie już wystarczająco kopniaków od życia. Szczególnie że Mirjam malowana jest konsekwentnie jako pozytywna postać. Więcej – jednostronna ofiara!  Mirjam wpada z deszczu pod rynnę. Za jedną krzywdę życie płaci jej kolejną. Wyszła z małżeństwa, które było naznaczone jedną niekończącą się zdradą jej męża i ledwo związała się z kimś innym, pada ofiarą kolejnej zdrady. Sympatia otoczenia musi kierować się do niej tak jak i antypatia do Georga. W dodatku całe zachowanie Georga po opuszczeniu biura Lisy, kiedy sprawa obraca się na jego korzyść, obrazuje już znieczulicę, skrajny egoizm i zupełny brak wglądu w siebie. Poraża jego brak empatii dla skrzywdzonej przez siebie kobiety – ta jego beztroska i zadowolona mina do Marie, po tym, jak Mirjam ponosi klęskę.  Georg „pociesza” Lisę, że tymi zdjęciami Jean – Pierre` a zrobiła przysługę Mirjam – „lepiej, żeby zobaczyła, kim ten facet jest teraz, a nie po tym, jakby już z nim zamieszkała we Francji”. Leitner pokazuje, że nie jest zdolny do jakiejkolwiek refleksji nad sobą samym. No bo kim on jest przy tym Jean – Pierre? Kimś lepszym? Lepiej by zrobił, gdyby milczał.  Georg zaczyna przybierać już twarz hmm … albo wprost psychopaty, albo infantylnego faceta, który zatrzymał się pod względem rozwoju psychicznego na etapie 13-latka. Trzeciej alternatywy nie ma!  Stąd też i mój osąd, że Georg to mężczyzna, który mimo 45 lat, zatrzymał się psychicznie na rozwoju nastolatka. Ta niedojrzałość Georga też sprawia, pociągają go kobiety o wyraźnym rysie infantylizmu. Zarówno w scenie, gdy Mirjam informuje Georga, że wzięła za adwokata Lisę, jak też i w scenie, kiedy Achenbach pokazuje Lisie i Georgowi, jakie mają szansę w sądzie, widać radochę małej dziewczynki na twarzy Mirjam. Marie też jest infantylna.

High quality movie trailers download Daheim in den Bergen ...
Mirjam & Georg

Tym bardziej zastanawia rozwiązanie sporu o opiekę nad Leą w tak drastyczny dla Mirjam sposób, że te zdjęcia były zupełnie niepotrzebne, żeby zatrzymać Leę w Niemczech! Miriam, aczkolwiek jest w dramacie rysowana jako ofiara, to nie jest jednak bohaterką bez skazy. Wcale nie potrzeba było szabel wyciągać przeciw Mirjam, żeby odwrócić sytuację w opiece nad dzieckiem i doprowadzić do powrotu Lei do Leitnerhof.  Lisa mogłaby w sądzie wygrać wszystko, co chciała, a nawet więcej, bo Mirjam już postawiła siebie ponad dobro swojego dziecka. W poprzednim orzeczeniu sąd przyznał opiekę nad Leą matce. To matka do tej pory głównie zajmowała się dzieckiem, w dodatku ojciec zniszczył rodzinę. Jednak sytuacja uległa diametralnej zmianie i nowe okoliczności przy ponownym rozpatrywaniu sprawy opieki nad dzieckiem przez sąd przemawiałby za przyznaniem opieki nad córką ojcu. W zaledwie może kilka miesięcy po wywróceniu życia Lei do góry nogami, Mirjam postanowiła, że wywiezie córkę za granicę, z dala od wszystkich bliskich, z dala od wszystkiego, co zna. A że podejmowała się jednocześnie poważnego wyzwania zawodowego – zamierzała objąć stanowisko dyrektorki hotelu, to narażała dziecko na izolację i samotność w obcym miejscu, w obcym kraju. Praca menedżera hotelu w normalnych warunkach to kilkanaście godzin dziennie. Stąd rodzi się pytanie, ile Mirjam miałaby wówczas czasu dla córki w ciągu doby? Godzinę rano i godzinę wieczorem? Z Jean – Pierre`em znała się zaledwie pół roku, a że on na stałe mieszkał w południowej Francji, a ona w Monachium, to ile oni czasu razem spędzali ze sobą? Może dwa weekendy w miesiącu, kiedy Lea była właśnie u ojca. Przecież to był zupełnie obcy człowiek dla Lei. To rozwiązanie fabularne jedynie sugeruje, że tu wcale nie chodzi o jakiś spór w opiece nad dzieckiem, tu idzie o Mirjam. To ona jest tu przedmiotem zainteresowania autorki. Jej losy i jej problemy mają coś z czasem tu zilustrować. Przecież, gdyby historia potoczyłaby się tak, że Lisa doprowadza w sądzie do zmiany opieki nad Leą, to postać Mirjam mogłaby w ogóle zniknąć z historii. Wyrzucenie Mirjam z dalszej części historii zamyka drogę dla naprostowania Georga. Marie ocenia Georga przez pryzmat jego relacji z byłą żoną. Bez Mirjam nie da się więc tych dwoje wyswatać ze sobą razem.  Mirjam jednak nie tylko jest tu ogniwem łączącym Georga i Marie, ona ma tu też swoją historię do opowiedzenia, a przy okazji jeszcze zobrazowania swoim charakterem jakiegoś problemu, jak wszystkie tu postaci.

Słowa Lisy do Georga, że Mirjam usunęła się podłoga spod nóg na widok tych zdjęć; ścisłe powiązanie losów Mirjam z Marie, która cały obraz Georga maluje sobie na podstawie postępowania jego wobec byłej żony; okoliczność, że Marie była w przeszłości uzależniona od psychotropów oraz pojawienie się obok Marie psychoterapeuty; wszystko to razem do kupy przesądza niejako, co dalej z Mirjam. Będzie załamanie, depresja, tabletki i uzależnienie …

Dwie maski Jan & Liam

Co z tym Janem jest nie tak? Dlaczego w pierwszym odruchu na problem Marie nie zadziałał u niego automatyzm w postaci solidarności płci?  Gdy stronami sporu, konfliktu są kobieta i mężczyzna to naszą pierwszą reakcją   jest ustawić się po stronie płci, którą sami reprezentujemy. To jest odruch bezwarunkowy, tak funkcjonujemy. Dopiero po zapoznaniu się bliżej z faktami zmieniamy wektory. Jan z automatu ustawił się po stronie Marie. Pierwsza intuicyjna odpowiedz, która przyszła mi na myśl, jeszcze w czasie oglądania, to hipoteza, że Jan jest gejem. I wszystko pasowało: zapewnienie Marie, że w jego rękach jej sekret jest w stu procentach bezpieczny, znaczy po prostu, że to Jan będzie, jak to się mówi, źródłem przecieku (założenie, że każde przekonanie bohatera zostanie zweryfikowane przez życie). Oczywiście, Jan nie będzie chlapał jęzorem, tylko coś w nim samym ma być ostatecznie tym źródłem informacji – sznurkiem do dotarcia do prawdy przez Georga. No i proste, przyjdzie moment, że ta informacja, że Jan to gej dotrze jakoś do Georga i to już wystarczy, żeby zrozumiał, że nasypano mu piachu w oczy.

Jan jako jedyny mężczyzna nie zlustrował Lisy, gdy wychodziła z domu w tym jak to powiedziała Marie ancugu. Ten jego wieczny uśmiech na twarzy, tak typowy dla gejów. Wreszcie Mirjam jako jego pierwsza pacjentka – będzie na prośbę Marie wyciągał ją z uzależnienia, w które wpadnie po rozstaniu z Jean – Pierre `m. Mirjam to kobieta „wieszak” – musi mieć jakieś gacie przy sobie. Ledwo jeden nieudany związek zakończyła, a już wlazła w następny. Przecież ona związała się z tym Francuzem, zanim atrament na papierach rozwodowych wysechł! Inteligentna, atrakcyjna, wykształcona i nie wierzy we własne siły. Dziwne. Tak jak zastanawiające jest, czemu ledwo zwiąże się z jakimś mężczyzną, a ten wkrótce zaczyna szukać sobie inne partnerki seksualne. Pech, czy jednak coś jest na rzeczy z Mirjam?  Także opcja terapeuta gej wydawała mi się jak najbardziej pożądana w przypadku Mirjam. W założeniu – nie uwiesi się go.

Znalezione obrazy dla zapytania: daheim in den bergen"
Marie

Wróćmy jednak do pobytu Jana w Alp i jego dziwnego, żeby nie powiedzieć skandalicznego zachowania jako terapeuty. Sam fakt, że Jan jest gejem, nie rozwiązuje zagadki, dlaczego jako psycholog i terapeuta nie zachował nie tylko neutralności w sporze, ale jeszcze zachowywał się, tak jakby całą etykę zawodową miał w poważaniu oraz robił i mówił wszystko odwrotnie do tego, co powinien właśnie robić i mówić jako psychoterapeuta. Od początku manipulował Marie i podrzucał jej nieetyczne rozwiązania. Jak odgadł źródło problemu Marie – lęk, to powinien był jej pomóc się z nim uporać i pozwolić jej, uwolnionej już od strachu, samej znaleźć właściwe rozwiązanie. A on sam zadecydował za nią, gdy rolą terapeuty nie jest decydowanie za pacjenta, podrzucanie mu rozwiązań, tylko właśnie dotarcie do źródła problemu i pomoc w uporaniu się z nim.  Na domiar złego na odjezdne jeszcze rozmył ocenę moralną postępku, do którego ją pchnął, to jest oszustwa. Każdy mierzy świat wedle swojej miary. Jana miarą jest kłamstwo, więc nie może dziwić, że właśnie oszustwo podsuwa Marie jako sposób na rozwiązanie jej problemu. Jan był ewidentnie zadowolony z siebie, kiedy przedstawił się za ojca jej dziecka przed Georgiem.  Wyglądał jak ktoś, kto właśnie ubił dobry interes.  A przecież przedstawienie się światu jako ojciec jakiegoś dziecka, jest równoznaczne ze wzięciem odpowiedzialności za nie przed światem. Bo gdy się tego nie zrobi, to staje się w oczach świata łajdakiem. A Jan przecież sam podpowiedział Marie, jak ma postępować dalej – ma za jakiś czas oznajmić, że nie są już razem. I to kończy sprawę. A więc Jan godzi się na etykietkę drania. Idiota? Trochę tak. Bo Jan jest w gruncie rzeczy bezmyślny. On nie jest strategiem, u niego pomysły   przychodzą ad hoc i nie bardzo się zastanawia nad konsekwencjami wprowadzenia ich w życie. W założeniu dalszymi, późniejszymi konsekwencjami swoich słów i czynów. Stąd moje zdanie, że Jan to w zasadzie bezmyślny głupiec. Dla niego wystarczy, że jego sprawa rozwiązuje się na daną chwilę, a co będzie dalej, to będzie się martwił później. Byle już teraz miał jakiegoś wróbla w garści. A tu tym wróblem będzie już sama plotka, która się rozniesie, że zostanie ojcem. Co w konsekwencji oznacza, że, nawet jeśli na końcu wyjdzie na łajdaka, to i tak jest do przodu. Dlaczego? A no dlatego, że Jan nie tyle jest gejem ile krypto gejem. To jest gejem, który posunie się bardzo daleko, byle tylko prawda nie wyszła na publicum. I tu właśnie   pojawia się kluczowe pytanie. Jak to jest, że gej mieszkający Niemczech tak bardzo boi się demaskacji swojej orientacji seksualnej? Niemcy to kraj tolerancyjny. Są tam prawnie uregulowane związki partnerskie. Nikt publicznie nie dyskryminuje nikogo za homoseksualizm, więcej wszelka właśnie homofobia jest zwalczana i nieakceptowalna towarzysko. Dzieci uczą się o gender w szkołach. Skoro więc Jan boi się ujawnienia swojej orientacji seksualnej przed światem, to nie z powodu, że zostanie odrzucony przez obcych, bo to mu nie zagraża, ale przez najbliższych, przez swoją rodzinę. A to w konsekwencji oznacza, że odrzucenie miałoby podłoże religijne. I to bardzo restryktywne. Katolicyzm i protestantyzm tu nie wchodzą w rachubę. W tym wypadku chodzi o taką religię, na której gruncie homoseksualizm jest wynaturzeniem, za które, gdyby tylko można zaprowadzić prawo religijne w państwie, to groziłaby kara śmierci. Jaka to religia? Islam i judaizm. Muzułmaninem na pewno nie jest, tego raczej nie trzeba tłumaczyć, a więc w grę wchodzi tylko judaizm. Jan nigdy z własnej woli nie przyzna się do swojego homoseksualizmu, bo przyznanie oznaczałoby dla niego uznanie za martwego przez najbliższą rodzinę. To, dlatego jego życie jest jednym wielkim oszustwem, w którym strach odgrywa pierwszorzędną rolę i wyznacza wszystkie kierunki jego działania.  W dodatku jest to strach tak ogromny, że Jan jest zdolny wyrządzić innym naprawdę wielką krzywdę, więcej sam ją ponieść. 

Tak więc pierwszy mój trop z Mirjam okazał się szybko fałszywy.  Żadnych problemów jej nie rozwiąże, tj. nie pomoże jej pokonać strachu   przed byciem samą, nie pomoże jej uwierzyć w siebie, tak by sama stanęła wreszcie na swoich nogach. Podobnie i złudzeniem okazała się myśl, że największą karą dla Jana będzie sytuacja, gdy będzie chciał wyjść z samemu sobie narzuconej roli tatusia, a nie będzie mógł. Oczywiście, że nie będzie chciał, skoro to dla niego idealny parawan. To tylko kwestia czasu, jak pojawi się – ad hoc oczywiście – kolejna myśl, kolejny genialny pomysł na rozwiązanie swojego problemu. Jan będzie brnął dalej i zaproponuje Marie małżeństwo. A Marie się zgodzi. On się jej podoba, w dodatku Marie jest idealnym materiałem do manipulacji. Marie niestety nie będzie ostatnią ofiarą Jana. Kolejną będzie Mirjam. Również w przypadku Mirjam Jan spróbuje manipulacją wyzyskać jej strach do załatwienia swojego problemu.  A Mirjam, jako że najbardziej boi się być sama, niestety pójdzie na to – uczepi się nawet gejowskich gaci. Na szczęście to się nie uda i Mirjam się wycofa. Coś ją powstrzyma.

Reasumując, Jan wykorzystuje kobiety jako parawan. A narzędziem do tego są jego wiedza psychologiczna i umiejętności psychomanipulacji.  Wystarczy, żeby wyczuł w kobiecie strach, lęk przed czymś i potem tylko znalazł jego przyczynę, by następnie zrobił z tego użytek do swoich celów. To naprawdę bardzo niebezpieczny typ. Człowiek, który w swoim życiu najprawdopodobniej wykorzystał i skrzywdził ogromną rzeszę kobiet.  Ze strachu oczywiście.

Jan

Liam Achenbach

Na razie Liam objawił nam jako bardzo pewny siebie mężczyzna (całe jego zachowanie w biurze Lisy było tego przejawem), który chyba nie potrafi nie skorzystać z okazji, żeby nie postawić kobietę w niekomfortowej sytuacji (vide: pytanie o kawę). Natomiast jego zachowanie po tym, jak Mirjam zobaczyła zdjęcia Jean-Pierre`a pokazują wrażliwość na krzywdę. Gdyby Liam był bezdusznym prawnikiem, jak dr Kendrich, zainteresowanym tylko wygraną i kasą, to jego pierwszą reakcją na niekorzystny zwrot w akcji (na rzecz strony przeciwnej) byłoby niezadowolenie, frustracja, przy jednoczesnej obojętności w stosunku do uczuć Mirjam. Jego jednak bardziej od obrotu sprawy ruszyła reakcja klientki – wyraz twarzy, spojrzenie Liama, nie pozostawiają co do tego wątpliwości, dlatego gwałtownie przerywa Lisie przydługi wywód i wychodzi bez słowa za Mirjam. Co tym bardziej rzuca się w oczy na tle zachowania Georga.

Samo one – night stand LiL niewiele na pierwszy rzut oka mówi o bohaterze. Liam niewątpliwie początkowo zmierzał do zawarcia znajomości z Lisą, wzajemnego poznania się – dowiedzenia się, kim ona jest, co robi itd. Tyle że Lisa od razu zakreśliła ramy „znajomości”, dając mu do zrozumienia, czym tak naprawdę jest zainteresowana. Ona też go do tego kibla zaprosiła, w zaledwie może pięć minut po tym, jak do niej podszedł. W sumie to Liam tylko skorzystał z okazji. Wszystko. Dopiero uświadomienie sobie, że każda z postaci dramatu w pierwszym rzędzie jest obrazkiem jakiegoś problemu, stworzyła podstawę do poszukania w tym zachowaniu bohatera czegoś jednak więcej, jak jednorazowy wyskok.

Ponieważ zaś Liam wchodzi na scenę dramatu wraz z Janem, a założenie jest takie, że każda postać ma tu antagonistę, to w miarę trafne odgadnięcie charakteru Jana pozwala z dużą dozą prawdopodobieństwa nakreślić też charakter Liama – postaci mu przeciwstawnej charakterologicznie. Jan okazuje się być kimś zupełnie innym niż się na pierwszy rzut oka wydaje – pod maską sympatycznego psychoterapeuty skrywa się zupełnie ktoś inny – wyrachowany manipulator, krypto gej wykorzystujący kobiety jako parawan i każda kobieta, która mu zaufa, może być jego potencjalną ofiarą. A skoro Liam jest jego przeciwieństwem, to znaczy, że on też nosi przed światem maskę, tylko przeciwną – zimnego, wyrachowanego mizogina, pod którą skrywa się mężczyzna, który się tych kobiet boi, bo jest ich ofiarą. Proste. Liam zmienia swoje antagonistyczne nastawienie do kobiety, dopierodo gdy dostrzeże w niej ofiarę, szczególnie ofiarę innego mężczyzny. Znika psychiczny uraz, pojawia się płaszczyzna do wzajemnego zrozumienia. Oczywiście to jest zupełnie poza jego świadomością. Mirjam to ofiara – chętnie się zaangażował w pomoc jej.

Trudie

 Zanim rozgryziemy historię Berty i Elle, rozwikłajmy prostą już zagadkę kim jest ten dwunastoletni Frederik Thorbach, co zaprzyjaźnił się z kurą o imieniu Trudie, w historii głównej.  Który bohater, bohaterka najbardziej boi się samotności, że wchodzi w bardzo nietrafione często związki, żeby tylko nie być samemu? Tą bohaterką jest Mirjam. Być może Mirjam jako mała dziewczynka była tak bardzo samotna, że też zaprzyjaźniła się z jakimś ptaszkiem? A teraz jako dorosła kobieta zwiąże się z każdym, na każdych warunkach, żeby tylko uciec od tego uczucia pustki, które towarzyszyło jej niezmiennie, kiedy właśnie miała te czternaście lat.

Historia oślicy i klaczy

Ta sympatia spoza gatunku jest symbolem innej miłości – gejowskiej i lesbijskiej.  Co w konsekwencji oznacza, że w historii pojawią się lub no właśnie już są obecni (tylko jeszcze zakryci) bohaterzy o odmiennej orientacji seksualnej.

Jednego bohatera o tej odmiennej orientacji seksualnej już zdemaskowałam – to Jan. W dodatku Jan jest krypto gejem, a więc gejem starannie ukrywającym przed światem swoją orientację. Czy będzie jeszcze dla równowagi bohaterka lesbijka? Ważną wskazówką jest tu fakt, że klacz Elle jest ulubienicą Lei, bo to naprowadza nas na nić wiodącą do osoby, którą ma symbolizować Elle w relacjach Lei z bliskimi. Tą bohaterką jest Mirjam. Długo przyznam odrzucałam tę opcję. Jednak jakbym nie obróciła historią, jak nie poprowadziła wydarzeń do przodu, to w finale zawsze Mirjam zostawała sama – bez pary. Wreszcie spasowałam i poszłam tym tropem, no i okazał się on słuszny. Choć jest to kobieta w wieku ok. 35 lat mająca za sobą związki z mężczyznami nawet długie (małżeństwo z Georgiem to lekko 10 lat), to ta skłonność do tej samej płci jest przed nią na razie zakryta. Ale czy to może dziwić, biorąc pod uwagę, że Mirjam wychowała się w judaizmie, gdzie to jest temat po prostu tabu. Zdarza się, wcale nie rzadko, że kobiety swoją odmienną orientację odkrywają późno czasem około nawet 40 – ki. Przypadkiem. Za to zawsze jest to dla nich rewolucja, po której już raczej więcej w żadne związki z mężczyznami się nie pakują. Jedynym, póki co naprowadzeniem, że z Mirjam jest coś na rzeczy, jest fakt, że w jej związkach z mężczyznami brakowało żaru, co zawsze skutkowało jednym – zdradą, czasem permanentną (Georg). Plus jeszcze mały detal w scenie, gdy wita się w biurze Lisy z Marie. Choć nie są żadnymi przyjaciółkami i od lat nie utrzymują żadnych kontaktów, to Mirjam odruchowo obejmuje Marie. Jest to bardzo typowe zachowanie dla lesbijek. Które, jak unikają kontaktów fizycznych z mężczyznami, tak lgną do kobiet i każda okazja do kontaktu fizycznego z przedstawicielką tej samej płci jest wyzyskana. To szukanie kontaktu fizycznego z płcią, do której mamy skłonność jest naturalne i zupełnie nieświadome. Tak działamy. Stąd nawet najbardziej wycofany i nieśmiały facet zawsze poszuka podświadomie bliskości z kobietą dla niego atrakcyjną, którą ma obok siebie, choćby poprzez otarcie się o nią ramieniem. No, chyba że ona jest muzułmanką w burce, wtedy nawet głupi zachowa stosowny dystans. Przez sam instynkt samozachowawczy ma się rozumieć – mężczyźni z rodziny tej kobiety bardzo szybko przysłaliby mu rachunek, gdyby się zapomniał. Obiegowe powiedzenie mów, że facet, który na pierwszej randce pacha ręce pod spódnicę kobiecie to zwykły cham. Ale ten, który nie próbuje niczego na trzeciej – to murowany gej. A nie żaden tam dżentelmen! Jan na odjezdne podaje Marie rękę. Ich wzajemna znajomość i zażyłość dla każdego hetero byłaby wystarczająca, żeby wyściskać na pożegnanie Marie, ile by się tylko dało.

Od momentu zawitania w stadninie Sebastiana oślicy Berty, klacz Elle jest nieustannie atakowana przez ogiera Ludwika, który jest jej synem, a który wyraźnie próbuje ją wyautować ze stada.  Sebastian podejrzewa, że jest to przejaw walki o terytorium. Dopiero gdy wywozi Bertę ze stadniny i Elle wywarza ogrodzenie, żeby podążyć za oślicą, narażając się przy tym niemal na utratę życia, Sebastian wraz z weterynarzem Frederikiem Thorbachem odkrywają prawdziwą przyczynę tego zachowania u koni. Jest nią przywiązanie się do siebie klaczy i oślicy. I to właśnie dopiero sprowadzenie Berty do Elle skutkuje tym, że klacz podejmuje walkę o życie i wstaje na nogi.

Daheim in den bergen fortsetzung | Drehschluss für zwei neue in ...
Lea z Elle

Spróbujmy więc podpiąć naszych bohaterów z głównej historii pod tych tej mini historii i zobaczmy, co z tego może wyniknąć. Elle to zarówno Mirjam jak i Jan. Berta to z kolei zarówno ukochana Mirjam (Sara) jak i sekretny partner życiowy Jana (Isaak). Wreszcie Ludwik to odpowiednio: córka Mirjam – Lea i ojciec Jana (Samuel) – ta/ten najbliższy w stadzie pokrewieństwem i to pokrewieństwem w linii prostej. Jak łatwo zauważyć w przypadku Mirjam i Elle mamy proste przełożenie – Lea i Ludwik są odpowiednio dziećmi tychże bohaterów (Mirjam / Elle), a w przypadku Jana – mamy relację odwróconą Ludwik wskazuje na Samuela, a nie na Jana. Co z tego wynika? Ano historia Mirjam będzie prostym przełożeniem (odbiciem) historii Elle, a w przypadku Jana trzeba będzie wszystko poodwracać, żeby stworzyć dla tego bohatera ciąg dalszy historii.

 Ad rem, Mirjam, kiedy pozna Sarę i zakocha się w niej, to nie tylko zaryzykuje relację z córką (utratę jej), ale będzie chciała, wolała umrzeć niż zrezygnować z ukochanej. Więcej, do życia, czy zdrowia przywróci ją dopiero powrót Sary. Biorąc pod uwagę, że Lea ostatecznie ma wybrać dom ojca, a nie matki, to żeby zadziałała prawidłowo zasada predestynacji vel karma (skutek – przyczyna), to tak być musi. W założeniu Mirjam musi zrobić coś, co sprawi, że nie zasłuży na to, żeby córka z nią zamieszkała i w pewnym momencie przedłoży siebie samą, swoje szczęście, tj. Sarę przed swoją córkę. Ale dla Lei takie rozwiązanie ma być tym lepszym. Będzie się chowała ze swoim bratem, w tradycyjnej rodzinie, a nie tej spod znaku gender.

Zmierzmy się z historią Jana i Isaaka. Tu musimy wszystko poodwracać, iść kontrą. Jan nie tylko nie zaryzykuje tego wykopania ze stada, ale zrobi wszystko i poświęci wszystko, żeby w tym stadzie pozostać. Nie zmieni zdania, nawet gdy Isaak będzie bliski śmierci i gdy sam się prawie o tę śmierć otrze – nie odważy się na coming out. A przyczyna będzie tkwiła w religii – judaizmie.  W historii Elle i Berty, to Berta oddala się od Elle i ta za nią biegnie. Tu będzie odwrotnie – Jan odejdzie od Isaaka i zaręczy się z Marie z zamiarem powrotu na łono swojej religii.  Reakcją na tę decyzję Jana będzie właśnie próba odebrania sobie życia przez Isaaka. Bo tu odwrotnie do historii Elle – Berta, to Isaak wejdzie w buty Elle i to on będzie gotowy umrzeć dla Jana. A Jan w przeciwieństwie do Berty, która pomogła Elle wstać na nogi i tak odstąpi Isaaka. Nadal będzie zamierzał zawrzeć małżeństwo z Marie. Żeby nie zostać wykopanym przez najbliższą osobę w tym stadzie – przez ojca.  Co istotne, to fakt, że Jan właśnie z przyczyn religijnych – nawrócenie, nie będzie zamierzał zawierać fasadowego małżeństwa. Przeciwnie – postanowi, że będzie żył jak heteroseksualny mężczyzna i będzie się leczyć z homoseksualizmu, bo to się nie podoba jego Bogu. I tu właśnie jest ta nitka do historii Margarete i Lorenza. To zagrożenie w postaci powtórki tragicznych losów Karin (wykorzystanie seksualne przez przybranego ojca). Czy po kilkunastu latach hamowania swoich naturalnych popędów i zapierania się własnej naturze, ona nie weźmie w końcu górę i w rezultacie skłonność do własnej płci nie doprowadzi do tego, że Jan zacznie najpierw deprawować, a potem molestować swego przybranego syna? A miłość, zaufanie dziecka, znajomość psychologii, wreszcie sam Talmud z jego furtkami dla dewiantów (nie bez powodu jest tyle pedofilów wśród rabinów) tylko mu to nie ułatwi? I pytanie na koniec: które z dwojga: Marie czy Georg musiałoby potem po pijanemu przejechać kogoś, żeby dwadzieścia pięć lat później móc się nawzajem zrozumieć, gdy to drugie z ich dwojga będzie opuszczać mury więzienia? …

To jest oczywiście wielkie oskarżenie w stosunku do fundamentalizmu, do czego on prowadzi, że odczłowiecza. W założeniu fundamentalizm nie ma nic wspólnego z Bogiem. On właśnie wyznawcę oddala od Boga.

Konfrontacja i śmierć Romeo

Konfrontacja po latach odnosi się do sióstr Hubers. Zarówno Lisie jak i Marie przyjdzie dokonać konfrontacji przypadkowej (Lisa – Florian oraz Marie – Jan), a także tej wymuszonej okolicznościami pomiędzy Marie i Georgiem oraz Lisą i Liamem.

W przypadku tej konfrontacji po latach, kiedy kontakt był albo ograniczony, albo zupełnie zerwany, padnie obraz dawniej zbudowany, a przez upływ czasu zupełnie zdezaktualizowany. Florian i Lisa przez ostanie dwadzieścia lat żyli zupełnie w innych światach (on w Kozich Wólkach na Bajerach, ona w wielkiej metropolii), on założył rodzinę i przejął zarząd nad rodzinnym biznesem, ona żyła głównie jako singielka, nieobciążona żadną odpowiedzialnością za nikogo, poza samą sobą. Kiedy się rozstawali, to byli niedojrzali jeszcze psychicznie. Ich charaktery i postawy życiowe dopiero się kształtowały, i to kształtowały pod wpływem odmiennych (żeby nie powiedzieć przeciwnych sobie) czynników i okoliczności. Nie dziwi więc, że jak się spotkali po tylu latach, to nie łączyło ich prawie nic, a dzieliło prawie że wszystko. Wystarczyło, że opadła zasłona, żeby w jednym momencie stali się dla siebie obcy. Wzajemne uczucie, które przetrwało dwie dekady, mimo rozdzielenia ich, zgasło jak zapałka w jednej chwili, gdy zobaczyli siebie takimi, jacy są, a nie jakimi się zapamiętali. Szczególnie że czas i odległość jeszcze wygładził dawny wzajemny obraz. Florian dostał od życia wszystko na tacy, nawet miłość, tylko nie potrafił tego dostatecznie oszacować. Owszem, dbał o to, co dostał, nie roztrwonił, ale nigdy nie miało to dla niego tej wartości, jaką ma wszystko to, co się samemu zdobędzie. W dodatku sercem ciągle bardziej trzymał się tego, co stracił, niż tego, co miał przy sobie: „Miłość karmiona wspomnieniami jest silniejsza od właśnie przeżywanej”[4]. Dopiero gdy pogrzebał starą miłość, mógł właściwe spojrzeć na Karin bez tego skrzywienia obrazem dawnej Lisy i oszacować tak, jak na to rzeczywiście zasługuje. Nie inaczej jest z Lisą. Dopiero wybudzona ze snu o kimś, kogo już dawno nie ma, może Lisa otworzyć się na nowe uczucie. Więcej, może odbudować dawną przyjaźń z Karin, którą właśnie zerwał konkurencyjny obiekt pożądania.

Daheim in den bergen fortsetzung | Drehschluss für zwei neue in ...
Lisa & Florian – konfrontacja, w tle Liam

Marie i Georg żadnej, póki co konfrontacji ze sobą nie przeprowadzili. Jak depresja Sofii miała wymusić na ojcu kontakt z dzieckiem, tak depresja poporodowa Marie będzie miała za zadanie wymusić na matce kontakt z ojcem dziecka. Dziecko trafi do Leitnerhof. Jak Marie z przymusu tam zamieszka, to rozpocznie się konfrontacja pomiędzy nią a Georgiem, tylko jak w przypadku Lisy i Floriana miała negatywny skutek, tak tu będzie odwrotnie – na plus. I dojdzie do odwrócenia sytuacji, jaka nastąpiła po wspólnie spędzonej nocy. Wtedy emocje Marie były – najprościej ujmując – lecę na złamanie karku, ale ocena moralna Georga była druzgocąco negatywna. Teraz ocena będzie jak najbardziej pozytywna, ale emocje negatywne – jeden wielki strach.  Zarówno ze strachu (Marie), jak i w gniewie (Georg) człowiek jest zdolny do wszystkiego, co oboje udowodnią.  Marie rezygnując z własnego dziecka, bo strach pokona uczucia macierzyńskie; Georg blisko nie zabijając człowieka, gdy straci kontrolę nad swoimi negatywnymi emocjami.  Na końcu strachu jest psychoza, na końcu agresywności stoi szaleństwo. Są siebie warci.  

Co do tych konfrontacji po stosunkowo krótki okresie znajomości, gdzie strony nie miały okazji poznać się bliżej, a ich obraz nawzajem bazował na pozorach i wyobrażeniach. Jan jest uosobieniem fałszu – wszystko w nim jest kłamstwem. Dlatego wystarczy, żeby jeden klocek wypadł z układanki i nastąpi efekt domina. Runie cały obraz. Lisa i Liam zafundowali sobie taki start, żeby potem nie chcieć już mieć z sobą nic wspólnego. On idealnie wpasowywał się w obraz klienta, a więc mężczyzny, z którym Lisie, co do zasady, nie jest po drodze – każdy byle nie on! Ona z kolei idealnie odpowiada obiektowi pożądania Liama, ale jednocześnie też jest uosobieniem kobiety, który jeśli nawet nie wzbudza w nim najgorsze negatywne uczucia, to na pewno kompletną indyferencję emocjonalną. Dalej oczywiście będzie tylko gorzej, bo LiL swoje skrzywione od początku wyobrażenie o sobie będą pogłębiać poprzez konflikty prawne, w których wezmą udział. Nie wiedząc nic o sobie prywatnie, będą oczywiście mylnie oceniać pobudki takiego, a nie innego zaangażowania się w dany spór drugiej strony. Rosnąć więc będą tylko nadal wzajemne uprzedzenia i pogłębiała się wzajemna niechęć, aż osiągnie ona swój kulminacyjny stan – otwartej nienawiści, gdy Liam domyśli się przeszłości Lisy i da jej do zrozumienia, że wie. Od tego momentu Lisa będzie życzyła sobie tylko jednego, żeby ich drogi się więcej nie skrzyżowały, nawet na korytarzu sądowym. No i paradoksalnie, właśnie wtedy ich emocje odwrócą o przysłowiowe 180 stopni i wszystko się zmieni. Pozostanie niestety jedno pytanie, wzajemne sobie stawiane przez oboje LiL, ale bez jasnej i klarownej odpowiedzi: „kim ty tak naprawdę jesteś?”. Tyle że ten ich wspólny start w WC restauracji u Marshal`a nie będzie stwarzać podstaw do zaufania dla żadnej ze stron. Jednak, o ile emocjonalna, Lisa wbrew temu, co podpowiadać jej będzie rozsądek: „Liam to jest personifikacja klienta i trzeba się od niego trzymać z daleka!”, będzie w stanie położyć na rozsądek lagę. Lisa jest przecież przeciwieństwem swojej siostry Marie, nią rządzą emocje i jeśli one dojdą do głosu, to poleci na złamanie karku wbrew rozumowi. Liam jednak nie pozwala, żeby emocje nim rządziły. A rozum będzie kazał mu podejrzewać, że Lisa nigdy z przeszłością nie zerwała, a ten ich wspólny seks w kiblu jest tego najlepszym dowodem. I musiałby stracić rozum, żeby ten fakt zanegować: „Lisa to femme fatale, biegła w swojej sztuce i jeśli tylko on znajdzie się w jej mocy, to zrobi z niego szmatę!

Trzej muszkieterowie

Na dziesięciolecie po maturze w Leitnerhof spotyka się czwórka dawnych przyjaciół: Lucas, Marcel, Frederik Thorbach oraz Julia, która mimo upływu czasu nadal jest obiektem pożądania każdego z tej trójki. Lukas i Marcel to dwa wysportowane młode byczki, obaj bardzo pewni siebie. Thorbach – odwrotnie do tamtych dwóch to typowy nieśmiały intelektualista, niepozbawiony jednak dystansu do samego siebie i poczucia humoru, który ogrywa w końcu rywali nie mięśniami, ale inteligencją – sprytem.

Daheim in den Bergen - Liebesleid | Bild 13 von 20 | Moviepilot.de
Trzej rywale Marcel, Frederik i Lukas oraz Julia

Kim w historii głównej jest ta trójka przyjaciół, gdzie dwoje swoją wartość okazuje demonstracją siły, często pustej i bezrozumnej, a trzeci no właśnie chłodnym rozumem, siłą argumentacji? Czyż nie będą to właśnie bracia Leitner kontra Liam?  Jak zawsze, gdy chcemy odnaleźć analogie i podobieństwa u bohaterów historii głównej z bohaterami historii pobocznej, nie możemy robić dosłownego przełożenia, tylko poszukać elementów wspólnych i je odpowiednio dopasować, często odwracając konkretną cechę u bohatera, czy sytuację, w którą jest on uwikłany o 180 stopni. Tu też nie ma takiego przełożenia.  Achenbach, w przeciwieństwie do nieśmiałego Thorbacha jest przesadnie pewny siebie – prawie że bufon i to go właśnie zazwyczaj gubi. Pycha zawsze kroczy przed upadkiem i ile razy Liam się nadmie, tyle razy padnie.  Także nie o wspólny obiekt pożądania tu biega. Można spokojnie skasować Julię – ona nie ma odpowiednika w historii głównej. Każdy z muszkieterów ma swoją Julię, w związku z czym nie są żadnymi rywalami konkurującymi o jedną babę. I nawet jak od czasu do czasu się odezwie w Liamie zazdrość o dawnego rycerza Lisy, to właśnie po to, tylko żeby pokazać jego bardziej ludzką twarz, niewolną od wątpliwości, niepokoju i zwątpienia. W przeciwnym razie byłby po prostu nie do zniesienia. Tu chodzi raczej o to ogrywanie rozumem, a jeszcze ściślej – o rozgrywanie od środka emocjonalnych braci zimną krwią i stoickim spokojem przez Liama, żeby ci dwaj się nie pożarli nawzajem. Liam ma być więc pomostem pomiędzy skrajnymi braćmi. Nb., taka rola też przypadnie ostatecznie Karin – ogniwo pośrednie pomiędzy Marie i Lisą. W założeniu Liam ma wypełnić lukę po Peterze, ma być odwzorowaniem jego charakteru, gdyby tamten żył, no i oczywiście urodził się zdrowy. Liam, aby wpasował się pomiędzy skrajnych braci, to musi mieć wiele cech z ich ojca, ale z tą różnicą, że Sebastian jest zawzięty, autorytarny (ma to po nim Georg), a Liam będzie, no właśnie, miał charakter rozjemczy i ugodowy, aby rozładowywać konflikty skrajnych charakterologicznie braci Leitnerów i to zawsze poprzez chłodną argumentację logiczną. Brak mu będzie też zawziętości Sebastiana, czyli okaże się być ustępliwy. Ta cecha będzie też istotna ze względu na Lisę, która jest typową upartą kozą. Aby związek dobrze funkcjonował, jedna strona musi umieć ustąpić – tu tą stroną będzie Liam. I choć najmłodszy z nich, to jemu przypadnie rola w tym trio lidera.  Bo rozum i spokój gaszą emocje, zwłaszcza agresję. A Liamem będzie rządziła zasada vim vi repellere licet [5]. Kto jednak pierwszy sięgnie po argument siły jest godny pogardy – pierwszy stracił argumenty słowne i samokontrolę. Sebastian też gardzi przemocą i agresją, dlatego ciągle temperuje wybuchy furii u starszego syna.

Florian & Mila

[1] Sofia – w historii nie wymienia się imienia pani Leitner; próba zmierzenia się, co dalej z historią zwaśnionych rodzin oraz pojawienie się w niej pani Leitner wymusiła konieczność nadania jej imienia;

[2] Margarete Lienert – matka Karin, postać dodana już przeze mnie do dramatu

[3] Karl Lienert – mąż Margarete, ojczym Karin; nauczyciel; postać dodana przeze mnie.

[4] Waldemar Łysiak, „Wyspy zaczarowane”

[5] vim vi repellere licet – z łac. znaczy siłę godzi się odeprzeć siłą

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: