Auf dem Weg zu diesem letzten Ruhm

Am Tag, nachdem Georg und Florian von ihren Liebsten verlassen wurden, gehen die Brüder, die sich bewusst sind, dass sie alles verloren haben, im Morgengrauen in die Berge. Ihr Ziel waren die Höfatsscharte, die sie aus dem gemeinsamen Klettern mit ihrem Vater kannten. Sie hatten jedoch nicht die Absicht, nach Westgipfel durch die Wanne bergsteigen, aber die Brüder entschieden sich für eine ehrgeizigere Route – sie wollten die Höfatsscharte direkt über den West-Süd-Grat und den Zweiergipfel erreichen. Dann die Scharte zwischen Ost- und Mittelgipfel und schließlich Ostgipfel. Sie gingen bei Sonnenaufgang und erwarteten, ihr Ziel bei Sonnenuntergang zu erreichen. Georg und Florian packten ihre Kletterausrüstung in ihr Auto und machten sich auf den Weg nach Gerstruben, dem Ausgangspunkt für ihr Klettern. Sie beeilten sich, alles unten weit hinter sich zu lassen. Wenn man nichts mehr zu verlieren hat, könnte man sich jedes das Risiko aufnehmen und jeden Berg erreichen, den man will. Um zurückzuspringen, muss man zuerst den tiefsten Punkt erreichen. Beide hatten das Gefühl, dass dies der letzte Moment in ihrem Leben sein könnte, um, sich zusammenzureißen und das erreichen, was sie wollen.

Als die Söhne zu dieser letzten irdischen Herrlichkeit nach Höfats gingen, um ihre Schande zu verbergen, erkannte Sebastian, dass sie nicht zurückkommen würden. Erstens gingen sie dorthin, um dort zu bleiben, und zweitens würden sie nicht mehr herunterkommen können, selbst wenn sie wollten. Gerade weil der Jüngere unentschlossen war und der Ältere nicht mit Stress umgehen konnte, was sie beide zum Scheitern unter extremen Bedingungen verurteilte. Er kletterte mit ihnen und  er kannte ihre Schwachstellen.  In diesem Moment traf ihn Angst, die langsam von Stunde zu Stunde zunahm, als das negative Szenario in seinem Kopf immer mehr zunahm, bis es sich in Tierangst verwandelte, die alle seine Glieder lähmte.  Der klassischer Stupor – er konnte immer noch nur seine Augäpfel bewegen.  Ihm blieb nur noch, auf das unvermeidliche Urteil zu warten. Er war allein. Überzeugt, dass er so bleiben würde.  Für immer, genauso wie er es sich wünschte. Und da tauchte sie, seine Frau, Sofia auf.

W drodze po ostatnią chwałę

Następnego dnia po tym, jak opuściły ich rodziny, bracia świadomi, że stracili wszystko, o świcie wychodzą w góry. Za cel wybierali sobie wszystkie cztery szczyty Höfats, które znali jeszcze ze wspólnych wspinaczek z ojcem. Jednak nie zamierzali iść najpierw na Westgipfel, jak to zwykle robili alpiniści, którzy w jednym podejściu chcieli zagarnąć wszystkie cztery szczyty, tylko bracia wybrali sobie ambitniejszą trasę przez grzbiet zachodnio — południowy i Zweiter Gipfel. Potem popularne Scharte między szczytem Środkowym i Wschodnim, a na koniec zostawili sobie dopiero Ostgipfel. Bracia wychodzili o wschodzie słońca, a cel spodziewali się osiągnąć o zachodzie słońca. Georg i Florian zapakowali do samochodu rzeczy do wspinaczki i ruszyli do Gerstruben, które było punktem wyjścia ich wspinaczki. Spieszyli się, żeby zostawić wszystko, co na dole, daleko za sobą. I tak nie mając nic, zmuszeni zostali docenić wreszcie siebie nawzajem. Bo teraz już tylko siebie mieli.  Gdy nie ma się nic więcej do stracenia, można podjąć się każdego hazardu i zdobyć każdą upatrzoną sobie górę.  Żeby odbić się, trzeba najpierw sięgnąć dna. Obaj czuli, że to być może ostatni już taki moment w ich życiu, żeby zebrać się w sobie i zdobyć to, co się chce.

Gdy synowie wyszli na ścianę — po tę ostatnią ziemską chwałę, żeby nią przykryć własną hańbę, Sebastian uświadomił sobie, że oni już nie wrócą. Raz, że po to tam poszli — by zostać, a dwa — nie byliby w stanie zejść, nawet gdyby chcieli. Właśnie dlatego, że młodszemu brak zdecydowania, a starszy nie radzi sobie ze stresem, co w warunkach ekstremalnych skazuje ich obu na porażkę — śmierć. Wspinał się z nimi, znał ich słabe punkty. Wtedy też dopadł Sebastiana lęk, który powoli, z godzinę na godzinę powiększał się coraz bardziej, w miarę jak negatywny scenariusz coraz bardziej opanowywał jego umysł, aż zamienił się w zwierzęcy strach, który sparaliżował mu wszystkie członki. Klasyczny stupor — tylko gałkami ocznymi był w stanie jeszcze poruszać. Wszystko, co mu pozostało, to czekanie na nieuchronny wyrok. Był sam. Przekonany, że tak już pozostanie — zgodnie z wyrażonym życzeniem — na zawsze. I wtedy właśnie zjawiła się Ona — jego żona Sofia. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: