Liam & Lili – »Matilda«

Lisa ging, und Liam kehrte in seine Wohnung zurück. Er schaute in das Zimmer seiner Tochter. Das Mädchen war noch wach und las fleißig. Lili bemerkte ihren Papa und wandte ihren Blick von dem Buch ab.

„Lisa ist schon weg?“ Liam nickte und streckte sich neben seiner Tochter auf dem Bett aus. Lili kuschelte sich unter seine Achsel.

„Was liest du, immer noch »Matilda«?“

Lili zeigte den Umschlag.

„Hat Matilda die Schuldirektorin schon aus der Schule verjagt?“

„Noch nicht. Du hast das Buch bereits gelesen!“

„Mhm. Ein wunderschönes Buch, und die Heldin ist noch toller.“

„Toller als ich?“

„Es gibt auf der ganzen Welt kein solches Mädchen wie meine Tochter.“

Lili lächelte zufrieden mit seiner Antwort. Doch nach einer Weile rief sie aus: „Verrat mir nicht, wie es weitergeht, sonst lese ich es nicht mehr!“

„Das werde ich nicht tun. … Aber wenn Matilda …“

„Papa!“

„Wenn Matilda also ihre Schule rettet, schick sie zu meinem Arbeitsplatz.“

„Hast du bei deiner Arbeit auch eine diktatorische Direktorin?“

„Die echte Hexe Brunhilde.“

„Was würde Matilda über deine Beerdigung der Schule sagen?“

Lili lachte lustig.

„Sie würde sich mit mir von der Schule verabschieden.“

„Deine Matilda mag die Schule.“

„Ich auch.“

„Warum hast du dann deinen Schulrucksack im Garten vergraben?“

„Dass man alles den Erwachsenen erklären muss.“ Lili seufzte. „Wenn du zu einer Beerdigung gehst, bist du dann glücklich oder traurig?“

Liam rieb sich erstaunt die Augen. „Es hängt davon ab, von wem“, dachte er im Geiste und antwortete dann laut:

„Du meinst, du hast eine Beerdigung für die Schule abgehalten, weil du dich nicht über die Ferien freust?“

„Was gibt es da zu freuen? Lena, Paul und Emma sind gegangen. Es ist langweilig und traurig.“

„Du wirst auch echte Ferien machen.“ Liam strich mit der Hand durch das rehbraune Haar seiner Tochter und küsste ihren Kopf. „Bald, das verspreche ich, mein Schatz. Und nach den Ferien bestellen wir einen Geburtstagskuchen, um den Schulanfang zu feiern, OK?“

„Schokoladentorte.“

Eine Weile ließen sie beide die Hasen an der Wand mit ihren Händen los.

„Lili, schau mich an!  Ich möchte dich etwas fragen.“

„Was?“

„Hättest du gerne ein Geschwisterchen?“

Lili machte große Augen, dann antwortete sie entschlossen:

„Nein. Keinesfalls!“

„Warum nicht? Es ist schön, Geschwister zu haben. Ich habe sie und bin glücklich darüber.“

Lili hat nicht reagiert.  Ihr Gesicht war umwölkt. Schließlich ergriff sie das Wort:

„Ich wusste, es würde so sein. Oma hat eine Frau für dich gefunden.“

„Ich hatte keine Ahnung, dass sie auf der Suche nach einer ist.“

„Opa hat gesagt, dass Oma nur deswegen den Schönheitssalon eröffnet hat.“

Liam konnte es nicht ertragen und lachte laut auf. Schließlich bremste er sein Lachen und wandte sich wieder ernsthaft seiner Tochter zu.

„Du hast meine Frage nicht beantwortet, Lili. Warum willst du kein Geschwisterchen haben?“

„Denn es wird wie bei Paul.“

„Wie denn?“

„Bevor Pauls Papa geheiratet hat, haben sie alles zusammen gemacht. Genau wie wir. Aber als er Annette geheiratet hatte, verbrachte er nur noch Zeit mit ihr und ihrer Tochter. Dann wurde sein Bruder geboren, und seitdem haben sich sein Vater und Annette nur noch gestritten. Paul sagt, dass sie sich nach den Ferien scheiden lassen werden.“

„Das ist sehr traurig. Allerdings wird Paul schon immer einen Bruder haben.“

„Na und? Schließlich wird sein kleiner Bruder nicht mehr bei ihm wohnen, wenn sich sein Vater von Annette scheiden lässt. Erwachsene müssen, wenn es gut läuft, immer etwas tun, um alles kaputtzumachen.“

Liam reagierte nicht sofort auf diese Worte seiner Tochter.  Sie waren schließlich das Bild vieler Patchwork-Familien.

„Wenn du Matilda fertig gelesen hast, gib es Paul.“

„Weil er die gleiche schreckliche Familie hat wie Matilda?“

„Weil er die Kraft deiner Matilda braucht.“

„Aber du hast doch nicht vor zu heiraten, oder?“

„Ist das eine Frage mit einer Antwort?“

„Wie ist es also am Ende – willst du es tun oder nicht?“

„Nein, Lili. Das will ich nicht tun.“

„Versprochen?“, fragte Lili eindringlich.

„Yasmin kann sogar eine Reihe von Schönheitssalons in ganz Bayern eröffnen.“

Lili lächelte zufrieden. Sie begann zu gähnen.

„Ich glaube, es ist an der Zeit, Matilda gute Nacht und bis morgen zu sagen.“

Das Mädchen klappte das Buch zu. Liam nahm das Buch aus Lilis Händen und legte es beiseite. Er stieg aus dem Bett, deckte seine Tochter mit der Bettdecke zu und gab ihr einen Gutenachtkuss. Dann schaltete er das Licht aus und verließ das Zimmer. Lili kuschelte sich an ihren Teddybären und schlief ein.

Liam & Lili – »Matilda«

Lisa odjechała, a Liam wrócił do siebie. Zaglądnął do pokoju Lili. Mała nadal nie spałą, jeszcze czytała. Lili zauważyła tatę i oderwała oczy od książki.

– Lisa już poszła?

Liam przytaknął, rozłożył się na łóżku obok Lili. Mała wtuliła się pod jego pachę.

– Co czytasz, jeszcze „Matyldę”?

Lili pokazała okładkę.

– Matylda pogoniła już ze szkoły dyrektorkę?

– Jeszcze nie. Już przeczytałeś tę książkę! 

– Mhm. Bardzo piękna książka, a bohaterka jeszcze fajniejsza.

– Fajniejsza ode mnie?

– Takiej drugiej dziewczynki jak moja córka nie ma w całym świecie. 

Lili uśmiechnęła się zadowolona z odpowiedzi. Po czym zawoła. – Tylko nie opowiadaj mi, co jest dalej, bo nie będę więcej czytać!

– Nie będę. … Ale jak Matylda …

– Tato! 

– No, to jak już Matylda uratuje swoją szkołę, to przyślij ją do mojego sądu.

– Też masz w pracy dyrektorkę – dyktatorkę?

– Prawdziwą wiedźmę Brunhildę.

Lili roześmiała się wesoło. 

– Co by Matylda powiedziała na twój pogrzeb szkoły?

– Pożegnałaby szkołę ze mną.

– Twoja Matylda lubi szkołę.

– Ja też.

– To, dlaczego zagrzebałaś szkolny plecak w ogrodzie?

– Że też dorosłym trzeba wszystko tłumaczyć. –  Lili westchnęła. – Jak idziesz na pogrzeb, to się cieszysz czy smucisz?

Liam przetarł oczy ze zdumienia. „To zależy na czyj”. – pomyślał duchu, po czym na głos odpowiedział:

– Znaczy, urządziłaś pogrzeb szkole, bo nie cieszą cię wakacje?

– A z czego tu się cieszyć? Lena, Paul i Emma wyjechali. Jest nudno i smutno.

– Ty też wyjedziesz na prawdziwe wakacje. – Liam pogładził ręką płowe włosy córki, ucałował jej główkę. – Już nie długo, obiecuję, serduszko! A po wakacjach zamówimy tort urodzinowy na rozpoczęcie szkoły, OK?

– Czekoladowy.

Przez chwilę oboje puszczali rękoma zajączki na ścianie.

– Lili, spójrz na mnie!  Chcę cię o coś zapytać.

– Co?

– Chciałabyś mieć rodzeństwo?

Lili zrobiła wielkie oczy, po czym odpowiedziała zdecydowanie:

– Nie. W żadnym wypadku!

– Dlaczego? Fajnie jest mieć rodzeństwo. Ja mam i cieszę się z tego.

Lili nie zareagowała.  Minę miała chmurną. Wreszcie się odezwała:

– Wiedziałam, że tak będzie. Babcia znalazła ci żonę.

– Nie wiedziałem, że szuka.

– Dziadek powiedział, że tylko dlatego otwarła salon kosmetyczny.

Liam nie wytrzymał i głośno się roześmiał. Wreszcie wyhamowował śmiech i poważnie ponownie zwrócił się do córki.

– Nie odpowiedziałaś mi na pytanie, Lili. Dlaczego nie chcesz mieć rodzeństwa?

– Bo będzie jak u Paula.

– To znaczy jak?

– Zanim się jego tata ożenił, to wszystko robili wspólnie. Tak jak my. A jak się ożenił z Annette, to czas spędzał już tylko z nią i jej córką. Później urodził się jego brat i od tej pory jego tata i Annette tylko się kłócą. Paul mówi, że po wakacjach będą się rozwodzić.

– To bardzo smutne. Jednak Paul już zawsze będzie miał brata.

– I co z tego? Przecież nie będzie mieszkał ze swoim bratem, gdy jego tata się rozwiedzie z Annette. Dorośli, jak jest dobrze, to zawsze muszą zrobić coś, żeby wszystko się popsuło.

Liam nie od razu odpowiedział na te słowa córki. Były przecież obrazkiem wielu patchworkowych rodzin.

– Jak już przeczytasz „Matyldę”, to podaruj ją Paulowi.

– Bo ma tak samo okropną rodzinę jak Matylda?

– Ponieważ potrzebuje mocy twojej Matyldy.

– Ale ty nie zamierzasz się żenić, prawda?

– To pytanie z odpowiedzią?

– Więc jak w końcu? Zamierzasz, czy nie?

– Nie, Lili. Nie zamierzam.

– Na pewno, obiecujesz? – pytała Lili natarczywie.

– Yasmin może sobie otworzyć nawet sieć salonów kosmetycznych w całej Bawarii.

Lili uśmiechnęła się zadowolona. Zaczęła ziewać.

– Chyba już czas, żebyś powiedziała Matyldzie dobranoc i do jutra.

Dziewczynka zamknęła książkę. Liam wziął z rąk Lili książkę i odłożył na bok. Wstał z łóżka, przykrył córkę kołdrą i ucałował ją na dobranoc. Po czym zgasił światło i wyszedł  z pokoju. Lili przytuliła się do swojego Teddy Bear i zasnęła..

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: